Kościół św. Franciszka z Asyżu

Niepozorny z wyglądu kościół św.Franciszka z Asyżu ma ciekawą historię i skrywa pewną tajemniczą kryptę.

Przy ulicy Bramy Grodkowskiej, na dawnym przedmieściu Morawskim stoi czwarty kościół doby baroku. Przez swoją skromność zdecydowanie różni się od pozostałych. Ta niezwykła dla baroku skromność i powściągliwość wynikała z reguły zakonu kapucynów, do których należał. Nazwa zakonu powstała od długiego szpiczastego kaptura (kapucy). Zakon jest częścią franciszkanów o najsurowszej regule, rygorystycznie przestrzegających zaleceń św. Franciszka. Według ich reguły całe wyposażenie kościoła powinno być skromne i drewniane. Nawet lichtarze były wytoczone z prostego drzewa. Kościoły miały być małe, ale nabożne.

Franciszkanie w Nysie

Kapucyni nie byli pierwszym zakonem franciszkańskim w biskupiej Nysie. Już około 1257 roku za czasów biskupa Piotra do Nysy przybyli pierwsi franciszkanie zwani konwentualnymi lub minorytami. Osiedlili się oni za murami miasta, gdzie zbudowali klasztor pod wezwaniem św. Jerzego i Wojciecha. Po odbudowie klasztoru po wojnach husyckich, w tym miejscu na łące klasztornej, zbudowali kościół  Marii Magdaleny. To od nich prawdopodobnie wzięła nazwę ulica i brama Bracka. Drugi zakon franciszkanów obserwantów zwanych bernardynami został sprowadzony w 1472 roku przez ks. Jana Paschkowitza. Przekazał on bernardynom kaplicę cmentarną św. Krzyża przed Bramą Wrocławską. Historia kolejnego zakonu franciszkanów wiąże się z biskupem pomocniczym (sufraganem) Janem Baltazarem Liesch. Do niego przybyli kapucyni z klasztoru w Prudniku, by osobiście podziękować za fundację swego klasztoru. Biskup nie tylko miło ich przyjął, ale także poprosił, aby osiedlili się w Nysie.

Już w 1656 r. zakon kapucynów próbował założyć klasztor w Nysie. Sprawa jednak nie była prosta. O prośbie kapucynów skierowanej do biskupa wrocławskiego Leopolda Wilhelma szybko dowiedziała się rada miejska, która kategorycznie sprzeciwiła się powstaniu nowego klasztoru w Nysie. Wśród siedmiu argumentów, które rada wymieniła, znalazła się ciasnota wewnątrz miasta i ogólne zubożenie miasta, którego nie stać na utrzymanie kolejnego zakonu. Posiadająca szerokie uprawnienia, rada miasta miała siłę, z którą musiał się liczyć nawet biskup. Polecił więc zakonnikom czekanie na „lepszy czas”. Po wymianie wielu pism i wyszukaniu przez prowincjała kapucynów nowego miejsca spory kawałek za bramą Wrocławską sprawę załatwiono pomyślnie. Pomogły w tym też starania biskupa pomocniczego Baltazara Liescha, który wyraźnie udowodnił, że zbudowany za rzeką klasztor nie będzie zagrożeniem dla obronności miasta. Biskup przypomniał też, że kapucyni przy swoich klasztorach mieli zwyczaj wspomagać biednych i w ten sposób zmniejszą problem żebrzącej w mieście młodzieży, która tu pobierała nauki. Kapucyni, otrzymując zgodę na osiedlenie się i budowę klasztoru, musieli wykupić cały teren i zapłacić miastu wszystkie opłaty i podatki. Pewnym problemem był istniejący w wybranym przez zakon miejscu szpital św. Łazarza, w którym od 1414 r. przebywały chore na trąd kobiety. Kiedy choroba wygasła, szpital zamieniono w przytułek dla starych i biednych kobiet. Później jeszcze utworzono tam także sierociniec dla dzieci. W tym czasie w szpitalu zamieszkiwało około 18 starych i biednych kobiet i niewiele mniej dzieci. Na zakonnikach spoczywał więc obowiązek zapewnienia im nowego lokum. I ponownie z pomocą przyszedł Baltazar Liesch, który z własnych funduszy wybudował nowy szpital za bramą Celną, nieco powyżej kościoła św. Mikołaja. Tam też przeniesiono kobiety. Dzieci zostały przeniesione do podobnej placówki w okolicach Bramy Jakubowej (zwanej też Krowią). Dodatkowo biskup ten zapłacił za cały teren po szpitalu św. Łazarza oraz znajdujący się tam kościół św. Wawrzyńca, oraz ogrody. Po usunięciu największych trudności kapucyni rozpoczęli starania o fundatorów i przygotowania do budowy. Dzięki hojności bpa. Leopolda Wilhelma zgromadzono potrzebne materiały, tak że już w 1660 r. konsekrowano klasztor i nowy kościół. Pierwotnie w tym miejscu, wzdłuż drogi prowadzącej na Wrocław stał stary, około 300-letni kościół (czy też jak to się czasem określa kaplica św. Wawrzyńca). Choć rzadko odbywały się w nim Msze, to jednak ludzie przychodzili tu na nabożeństwa ku czci patrona przedmieścia Morawskiego, chroniącego także od pożaru. Od kilku wieków w dniu jego święta (10 sierpnia) w domach nie palono nawet ognia. Aby zachować tradycję i uspokoić okoliczną ludność na pamiątkę dawnej kaplicy i kultu św. Wawrzyńca, w nowym kościele zbudowano kaplicę jemu poświęconą. Co ciekawe jest ona tak usytuowana, że jej ołtarz stoi w miejscu pierwotnego ołtarza. Nowy kościół został bowiem zbudowany prostopadle do pierwotnego.

Kościół otrzymał wezwanie Najświętszej Maryi Panny, św. Franciszka i św. Leopolda. Trzecie wezwanie jest związane z patronem fundatora biskupa Leopolda Wilhelma oraz cesarza Austrii. Znajdujący się nad wejściem do kościoła herb fundatora z inskrypcją z 1677 r. głosi „Najmiłościwszy arcyksiążę Austrii Leopold Wilhelm ten kościół wraz z klasztorem od fundamentów ufundował w roku 1660”. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż tarczę herbową tworzą nałożone na siebie herby. Największa oznacza biskupstwo wrocławskie. Na nią nałożono nieco mniejszy herb księcia Austrii, na nim z kolei widać znak Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Biskup Leopold był bowiem także Wielkim Mistrzem Zakonu. Powyżej tarczy zgodnie z kontrreformacyjną ideą kościoła umieszczono figurę Maryi Immaculaty stojącej na półksiężycu. Natomiast w niewielkiej wnęce powyżej znajduje się wizerunek św. Franciszka, otrzymującego stygmaty. W 2007 roku, z okazji 350-lecia, został gruntownie odnowiony, portal prowadzący do wnętrza kościoła. Trzeba dodać, iż stało się to dzięki państwu Riedlinger z Wiednia, którzy przed wojną tu mieszkali.

Wnętrze kościoła.

Kościół jest prostą budowlą z niewielkim prezbiterium i zakrystią za ołtarzem. Dawniej w miejscu obecnej zakrystii, za ołtarzem znajdował się chór zakonny. Nie jest znany widok pierwszego wystroju świątyni. Ponieważ pierwotnie planowano wezwanie kościoła św. Wawrzyńca, namalowany w Wiedniu obraz tego świętego znajdował w ołtarzu głównym. Po lewej stronie (obok ambony) znajdował się ołtarz poświęcony Najświętszej Maryi Panny, a prawej stronie ku czci św. Antoniego. Natomiast w kaplicy św. Wawrzyńca umieszczono obraz Sądu Ostatecznego. Na południowej ścianie klasztoru umieszczono w 1712 r. zegar słoneczny z bardzo ciekawą inskrypcją „Jak niemal każda godzina, cnota jest drogą do nieba”. W 1717 r. w ołtarzu Maryjnym pojawił się nowy obraz Maryi z trzema białymi różami. Obraz ten w pięknie rzeźbionej, pozłacanej ramie ofiarował kamerdyner bpa. Leopolda  Wilhelma, Filip Ferdynand Piermond. Obraz wkrótce zasłynął łaskami i został obdarowany wieloma wotami. Wśród nich znajdowały się m.in. trzy naszyjniki z pereł, korali i granatów, złote krzyże i łańcuchy. Niestety wota zostały ukradzione w grudniu 1732 roku, mimo założonych nieco wcześniej krat. Prawdopodobnie w chórze zakonnym zostały umieszczone w 1709 r. cztery obrazy doktorów kościoła Jana Clayensa. Z kolei w 1730 r. w nawie kościoła zawisło czternaście obrazów Drogi Krzyżowej. Ich spore wymiary i piękne wyraziste postacie umożliwiały lepsze przeżywanie Męki Pańskiej. Trzeba dodać, że właśnie franciszkanie, a do nich należeli  kapucyni, naśladując św. Franciszka,  w szczególny sposób propagowali kult pasyjny.

Doktorzy kościoła                                    Droga Krzyżowa

W 1744 r. na dziedzińcu przed kościołem postawiono figurę św. Jana Nepomucena, która pierwotnie stała na przyczółku mostu wrocławskiego. Ten fakt upamiętnia inskrypcja z chronogramem „Roku 1744, kiedy św. Jan Nepomucen z mostu nad Nysą przeniesiony, jako nasz patron, został przyjęty”. Trzy lata później w 1747 r. kościół zyskał chór muzyczny, wysunięty na około 3m. w głąb nawy. Prawdopodobnie chór został ufundowany przez generała Gerarda von Wallrave. Pruski generał, w Wielki Czwartek po spowiedzi generalnej u ojca gwardiana uczestniczył w nabożeństwie. Poruszony wielką ilością wiernych postanowił zbudować chór. Podobno planował nawet zbudować większy kościół. Być może także z jego fundacji pochodzi pięknie rzeźbiona balustrada chóru ze znajdującymi się na niej symbolami Eucharystii-monstrancją, kadzidłem i mszałem. Patrząc na chór, nie sposób zauważyć niezwykłego witrażu z symbolicznym przedstawieniem Ducha Świętego. Zaprojektowany współcześnie przez pana Zdzisława Budzińskiego witraż, w słoneczny dzień nasyca niezwykłym, ciepłym blaskiem całe prezbiterium.

Losy pruskiego generała potoczyły się jednak inaczej. Oskarżony o zdradę, do końca swoich dni przebywał jako więzień w Magdeburgu.

Sekularyzacja w 1810 roku przyniosła kres zakonowi kapucynów. Klasztor został wydzierżawiony w 1811 r. przez dwóch braci Hartwig z Nysy. W dawnym domu klasztornym urządzili restaurację, piwiarnię i winiarnie. Utworzono także w nim salę bilardową oraz taneczną. Ogrody zaś zostały podzielone na działki i częściowo sprzedane. Nie wiadomo czy działalność obu braci przynosiła jakieś zyski. Wiadome jest, że w 1812 r. decyzją króla Fryderyka Wilhelma III, klasztor i kościół kapucyński został wykupiony i przeznaczony na dom księży, którzy wskutek choroby czy też inwalidztwa nie mogli pełnić posług kapłańskich. Dom ten zastąpił istniejący już od 1672 r. stary dom księży emerytów. Kościół św. Franciszka po ponownym poświęceniu służył nowym pensjonariuszom, wśród których było wielu dawnych zakonników. W tym też czasie w 1814 r. w kościele pojawiły się organy. Kapucyni bowiem nie stosowali muzyki podczas mszy. Organy zostały zakupione z kościoła bernardynów z Kłodzka. W tym też roku przed wejściem do kościoła, po lewej stronie zbudowano dom dla dyrektora, zarządzającego domem księży emerytów. W 1852 r. przeprowadzono gruntowną renowację kościoła, wymieniając wszystkie ołtarze.

W nowym neoromańskim ołtarzu szafowym, w centralnej części stanęła figura Matki Bożej Królowej z Dzieciątkiem na ręku. Po jej bokach, w wąskich niszach pojawiły się postaci św. Barbary i św. Alojzego. Ołtarz wieńczy statua Serca Pana Jezusa i nieco mniejsze postaci świętych Piotra, Pawła św. Jana Ewangelisty oraz biskupa. Na bocznym ołtarzu, poświęconym dawniej Matce Bożej postawiono figurę św. Józefa. Nie znany jest dziś los otaczanego dawniej dużą czcią obrazu przedstawiającego Maryję Pannę z trzema białymi różami. Natomiast po drugiej stronie wymieniono tylko na nową rzeźbę św. Antoniego. Rzeźba ta została z kolei wymieniona w 1968 r. na figurę św. Franciszka z Asyżu, wykonaną przez rybnickiego artystę Franciszka Masorza. Z kolei, pochodzący z ziemi nyskiej (Jasienicy) pan Gdowski jest autorem współczesnej Drogi Krzyżowej. Bez większych zmian pozostała kaplica św. Wawrzyńca. Znajdujący się w niej ołtarz, pochodzi prawdopodobnie z dawnego ołtarza głównego. Stojąc przed nim, zwraca naszą uwagę w nastawie, misternie wykonana Ostatnia Wieczerza.

 

Po wojnie w klasztorze zostało utworzone Niższe Seminarium Duchowne. Zamieszkali tu chłopcy uczyli się w gimnazjum Carolinum. Z dumą możemy zaznaczyć, że wśród nich był także późniejszy biskup opolski Alfons Nossol.

Nowy czas dla kościoła św. Franciszka nastał w 1994 roku. W tym roku po utworzeniu na Uniwersytecie Opolskim wydziału Teologicznego przeniesiono tam nyskie seminarium.  Z obu kościołów seminaryjnych tj. św. Franciszka i św. Piotra i Pawła zostały erygowane dwie parafie. W tym czasie zostały także powieszone bardzo ciekawe kinkiety z orłem w koronie.

Fotografie pochodzą z: „350 lat kościoła św. Franciszka z Asyżu w Nysie na „Morawskim Przedmieściu”.

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.