Nyskie krypty

W Nysie zachowała się jedna krypta, w której zmarli są pochowani wprost na gołej ziemi z kamieniem pod głową.

Zwyczaje pogrzebowe

Od średniowiecza do XVIII wieku normą było chowanie zmarłych w kościołach, szczególnie zamożniejszych. Zawsze jednak wyraźne było zróżnicowanie według statusu zmarłego. Już we wczesnym średniowieczu ciało zmarłego chowano w całunie. Biedni zwykle owijali swoich bliskich w lniane płótno lub czyste prześcieradło. Zamożni spoczywali w bogatej tkaninie ze srebrnych lub złotych nitek, lub suknie zabarwionym na żywe kolory (np. czerwony, niebieski). Następnie ciało po umieszczeniu na noszach niesiono do grobu. Najbiedniejszych chowano często we wspólnym grobie, a bogatych w sarkofagach. Od około XIII wieku zaszywano całun, tak aby nie było widać twarzy zmarłego i umieszczano w drewnianej skrzyni (trumnie). Dla biedaków trumna była wielorazowa, otrzymywana tylko na czas transportu do grobu. Później grabarze zabierali trumnę, a zmarły trafiał tylko w całunie do grobu. W przypadku bogatych pochówków zdarzało się, że tworzono kopię zmarłego. Taką figurę wykonaną z drewna lub wosku ubierano w odpowiednio bogaty ubiór i umieszczano na paradnym łożu. Aby zwiększyć podobieństwo do zmarłego, tworzono pośmiertne maski. Takie kopie zmarłych można dziś zobaczyć m.in. na Świętym Kopeczku koło Oloumuc. W tamtejszym kościele w ołtarzu bocznym znajduje się figura św. Liberta. Jest to dar papieża Benedykta XIV z 1750r.

W Polsce istniał zwyczaj malowania portretów zmarłego. Takie namalowane olejną farbą na blasze (najczęściej cynowej) portrety trumienne umieszczano podczas pogrzebu u wezgłowia zmarłego. Później wieszano je w kryptach lub kościołach. Portrety takie można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz poznańskiej archikatedrze. W nyskiej bazylice znajdują się dwa epitafia, Zuzanny Saywet (1608) oraz Adama i Małgorzaty Saywet( z 1614r.)  zawierające m.in. portrety zmarłych. Jako ciekawostkę można dodać, iż w województwie świętokrzyskim w Rytwianach znajduje się woskowe popiersie Anny Dziulanki, którą poślubił w XVII wieku Opaliński. Od dawna cmentarze były miejscami świętymi i na nich także obowiązywało prawo azylu. W 1509 roku sobór rzymski potwierdził oficjalnie miejsce pochówku zmarłych jako miejsce „Pół święte”. Sprofanowanie ich wiązało się z karą klątwy. Już też od średniowiecza lokowano cmentarze w pobliżu kościoła. Jednak najbardziej pożądany był pochówek wewnątrz kościoła. Szczególnie miejsca wokół ołtarza, w obrębie prezbiterium cieszyły się poważaniem. Budowane w tym miejscu krypty, zwykle przeznaczone były m.in. dla fundatorów, władców oraz  innych możnych tego świata. Pozostali opłacali sobie dalsze miejsca wewnątrz świątyni. Najbiedniejszym pozostawały cmentarze przykościelne. Od Oświecenia, kiedy rozwinęła się medycyna i świadomość odpowiedniej higieny zaczęła dominować reguła tworzenia cmentarzy poza murami miasta. Jedną z przyczyn była zapewne postępująca z upływem czasu urbanizacja, która spowodowała zapotrzebowanie na wolne place pod budowę. Jednocześnie przy zwiększonej liczbie mieszkańców mogło istnieć zagrożenie sanitarne. Warto dodać, iż pozamiejskie cmentarze powstawały już dużo wcześniej. W Nysie powstały w XV wieku dwa takie cmentarze.  Za bramą Ziębicką przy kaplicy św. Katarzyny oraz za bramą Wrocławską przy kaplicy św. Krzyża utworzono lokalne cmentarze. Cmentarz za bramą Wrocławską do 1642 roku był głównym cmentarzem  miejskim. Nekropolia ta podobnie jak przykościelne cmentarze znikły z powierzchni miasta już bardzo dawno.

Nyskie krypty

Ale i krypt nie oszczędził czas. Wiadome jest, że już dawniej zapełnione krypty (podobnie jak groby na cmentarzach), w razie potrzeby opróżniano, robiąc miejsce na następne pochówki. Szczególnie osób mniej znaczących.

Do dziś w nyskiej bazylice znajdują się grobowce biskupów wrocławskich. Mogiły pozostałych zmarłych zostały zlikwidowane po powodzi w 1938 r. Woda nie zalała kościoła, jednak spowodowała, że posadzka pod kilkoma kryptami zapadła się. Musiano na pewien czas zamknąć kościół. Zdecydowano także zasypanie wszystkich krypt pod posadzką kościoła. Kości zmarłych umieszczono w dwóch małych pomieszczeniach pod kaplicą Trójcy Świętej. Pozostawiona też na swoim miejscu dwa groby. Przy ołtarzu św. Anny Samotrzeciej pozostał murowany grób młodej kobiety w ślubnej sukni, o której nic nie wiadomo. Brak jakichkolwiek napisów uniemożliwił identyfikację. Z kolei wiadome jest, iż pod posadzką kaplicy Najświętszego Sakramentu spoczywa biskup sufragan Neander.. Już powojnie w kaplicy Babtysterium, po odkopaniu krypty umieszczono ciało ks. Klemensa Neumana. Nieco później spoczął tam ks. Józef Kądziołka. Wspomniana przedwojenna powódź spowodowała także że w kryptach pod kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pozostały puste miejsca. Podobnie pusta jest obszerna krypta pod posadzką kościoła św. Piotra i Pawła. Szczątki zmarłych złożono w jednej obszernej tumbie w przylegającym do krypty małym pomieszczeniu.  Choć do Alei Wojska Polskiego nie dotarła żadna powódź, to jednak ciała zmarłych znikły z tamtejszych krypt w kaplicy ewangelickiej i kościele św. Rocha. Po wojnie młodzi ludzie z pobliskiego ośrodka wychowawczego splądrowali krypty. Dwa zmumifikowane ciała oparto na drzwiach klasztoru oraz drzewie przy kościele św. Rocha. Jedynie jedna krypta w podziemiach nyskiego kościoła pozostała w całości. Mam na myśli kryptę w podziemiach kościoła św. Franciszka z Asyżu. Pochowani tam zakonnicy w skromnych habitach, spoczywają na gołej ziemi z kamieniem pokutnym pod głową. Zmarłego zakonnika umieszczano na marach w wirydarzu. Trumny kapucynów posiadały ruchome dno. Po nabożeństwie żałobnym znoszono zakonnika do podziemnej krypty. Wysuwano dolną deskę trumny i ciało osuwało się wprost na gołą ziemię. Zmarli byli chowani bezimiennie. Jedynym wyróżnikiem mógł być jedynie prosty drewniany krzyż, który oznaczał, że zmarły spędził w klasztorze ponad 50 lat. Nie jest możliwe i nie ma takiej potrzeby, aby zaglądnąć do wspomnianej krypty. Ciekawych takich surowych pochówków zapraszam do Brna do klasztoru franciszkanów. Dzięki m in dobrej cyrkulacji powietrza ciała zmarłych zachowały się bardzo dobrze i można je oglądać do dziś.

 

 

 

 

 

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.