Człowiek, który musiał zbudować kościół.

Niezwykła historia zwykłego człowieka i biskupa opolskiego.

CZŁOWIEK, KTÓRY MUSIAŁ ZBUDOWAĆ KOŚCIÓŁ.

 Cudowne ocalenie

W małym Szczepanku pod Jemielnicą przed wojną mieszkał młody Antoni Piontek. Jako niespełna osiemnastoletni chłopak, wracając od swojej narzeczonej, wywrócił się na swoim motorku. Nieprzytomny leżał ponad tydzień w szpitalu, a lekarze kazali, pożegnać się rodzinie tak ciężki był jego stan. Jakże ogromne było zdziwienie wszystkich, kiedy któregoś dnia Antoni wstał ze szpitalnego łóżka, jakby nigdy nie był umierający. Wszystkim powiedział, że to Matka Boża go uratowała i powiedziała mu „Antoni ja cię uratuję, ale musisz mi  zbudować kościół”. Mijały lata, ale jakoś nie było okazji do spełnienia życzenia Bożej Matki.

Wojenne spotkanie

W czasie wojny niemal 59-letni Piontek został powołany do wojska, ponieważ w niemieckiej armii powołany mógł być każdy do 60 roku życia. Skierowano go do małej miejscowości pod Rzeszowem. Choć nie brał bezpośredniego udziału w walce, to jednak jego niemiecki mundur budził niechęć, kiedy w każdą niedzielę wchodził do kościoła na mszę świętą. Rozmawiał tylko z młodym księdzem Franciszkiem Jop o tym, że czas ucieka. Jeszcze wojna a on miał zbudować kościół. Młody ksiądz pocieszał go, że jak będzie żył pobożnie, to kiedyś Pan Bóg mu odpuści. Ksiądz bronił go także przed mieszkańcami wsi, mówiąc, że to dobry człowiek choć Niemiec. Po wojnie ksiądz Jop został najpierw sufraganem krakowskim a później biskupem w Opolu. I ponownie spotykał się z Antonim Piontkiem i często ze sobą rozmawiali. W latach sześćdziesiątych w Polskiej Nowej Wsi mieszkańcy chcieli zbudować nowy większy kościół, bo stary drewniany walił się i był za mały. Jednocześnie i państwo i konserwator zabytków zgodzili, aby się rozebrać niepotrzebny kościół. W Polskiej Nowej Wsi pozostawiono tylko barokowy obraz Wniebowzięcia NMP, rzeźbę Chrystusa Zmartwychwstałego i chrzcielnicę. A w miejscu, gdzie stał dawny pochodzący z 1668 roku barokowy kościół, postawiono krzyż z odpowiednią pamiątkową tablicą.

Spełniona obietnica

Stary kościół chcieli zabrać mieszkańcy wsi Wrzoski, ale decyzja biskupa była inna. Dostanie go Antoni Piontek i to jeszcze postawi na własnym polu. Niemal osiemdziesięcioletni Piontek sam osobiście oznaczył każdą deskę i każdy element kościoła, który po przeniesieniu, zmontowano na niewielkiej podmurówce. W składaniu pomagali już także mieszkańcy Szczepanka. Sam główny „budowniczy” zbudował nawet kryptę dla siebie, ale na to już nie zgodził się biskup Jop. Salka zresztą potrzebna była na inne cele.

W ten sposób wypełnił życzenie swej Wybawicielki sprzed wielu lat.

Kościół w Szczepanku pod wezwaniem Nawiedzenia NMP i św. Jadwigi został pięknie odrestaurowany w 1998 roku. Niestety także w tym roku nieznani złodzieje przeszli polnymi drogami do kościoła i po wyłamaniu drzwi do zakrystii skradli osiem cennych figur. W 2003 roku policji udało się odnaleźć w krakowskim antykwariacie rzeźbę św. Jana. Nieco później, w 2009 roku niemiecka policja odzyskała dwa skradzione anioły. Czy kiedyś odnajdą się pozostałe zabytki? Czas pokaże.

Fotografia drewnianego kościoła Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny pokazuje, jak wiele elementów trzeba było rozłożyć i ponownie złożyć.

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.