Tajemnice nyskiego Carolinum

Nyska szkoła Carolinum, powoli odkrywa swoje tajemnice. Dziś zapraszam do poznania części z nich. Planuję stworzenie w przyszłości dokładniejszej opowieści o tej słynnej szkole jezuickiej. Jej biblioteka doczekała się już nowej nazwy „Jak z Hogwartu”.

CAROLINUM

 

Rys historyczny

Powstanie nyskiego gimnazjum i kolegium jezuickiego, nazwanego później Carolinum związane jest z biskupem Karolem Habsburgiem. Biskup wzorując się m.in. na swoim ojcu, postanowił ufundować w Nysie szkołę i uniwersytet (akademię), która stałaby się silnym ośrodkiem kontrreformacji. Było to bardzo istotne, ponieważ w biskupiej Nysie protestanci byli znaczącą grupą społeczną. Wzrastający coraz bardziej w siłę ewangelicy stworzyli w 1613 r. swoją szkołę przy ul. Brackiej. W Nysie istniały w tym czasie trzy szkoły, kształcące młodzież katolicką. Trzeba dodać, iż zarówno szkoła parafialna przy kościele św. Jakuba, która w latach 1417-1653) pełniła rolę gimnazjum, jak i założone przez bpa. Martina Gerstmana  w 1575r. Seminarium Germanikum i ufundowane przez A. Jerina dla 24 uczniów z rodzin szlacheckich Pedagogium, nie były zbyt duże. Zdarzało się też, że nauczyciele zmieniali wiarę lub posiadali słabe wykształcenie. Ze znakomitego wykształcenia słynął natomiast zakon Jezuitów. Już wcześniej do umocnienia wiary katolickiej za pomocą słynących z gorliwości i bardzo dobrego wykształcenia jezuitów, dążył już Marcin Gerstman. Sprowadził on w 1581 r. z Wiednia jezuitów do Wrocławia, starając się o utworzenie kolegium we Wrocławiu. Nieprzychylność protestanckiej Rady Miejskiej spowodowała, że jezuici w 1595 r. zostali zmuszenie do opuszczenia miasta. Dopiero mający odpowiednie wpływy bp Karol Habsburg sprowadził jezuitów w 1622 r. do Nysy na stałe. Co ciekawe jezuici do Nysy zostali sprowadzeni po konfliktach biskupa z protestanckimi mieszkańcami. Nyscy protestanci byli tak liczną grupą, że zażądali wydania im w 1619 r. kościoła św. Jakuba. Głównym celem nyskich zakonników Zgromadzenia Jezusowego miało być…” naprawianie upadłych obyczajów ludzi i zmienianiem zakorzenionych błędnych dogmatów i herezji, jak i wychowaniem młodzieży w bojaźni Bożej i uczeniem w zakresie nauk wyzwolonych i katolickich”.

Zamierzenia biskupa Karola były podyktowane zapewne rodową dumą. Już w pierwszym akcie fundacyjnym jest wzmianka o naśladowaniu działań ojca i brata. Pierwsze zamierzenia biskupa Karola były bardzo ambitne. Jak zapisano w pierwszym akcie fundacyjnym..”Dla większej chwały Bożej i ocalenia ludu >>„ postanowił ufundować i wybudować Collegium wspólnie z Akademią i Uniwersytetem Naukowym. W tym akcie wymienia się także już solidne uposażenie. W kolejnym akcie z 13 lipca 1623 r. biskup Karol wymienia podarowane już na początku budynki należące do bożogrobców, dodając kolejne. Ostatni akt z 23 IV 1624 zawiera szczegółowy spis praw i przywilejów itd. dotyczących otrzymanych darowizn z zaznaczeniem, iż powstały one z osobistego majątku, nie zmniejszając w ten sposób dochodów biskupstwa. Pojawił się też zapis, aby jego następcy także byli zobowiązani do wpłaty jezuitom uposażenia 6 tys. talarów rocznie. Ponadto żaden z następców biskupa nie może darowizn na rzecz jezuitów podważyć lub usunąć pod karą klątwy Bożej. Akt fundacji nosi datę 4 XI 1624r. Bez dokładnych badań trudno dziś określić, dlaczego powstały trzy akty fundacyjne. Trzeci z nich był zresztą projektem dokumentu. Ponieważ w wyniku pożaru w czasie oblężenia w 1807, zniszczeniu uległy zbiory biblioteczne i archiwa, wymienione wcześniej akty fundacyjne zachowały się tylko w postaci odpisów. Dwudziestego trzeciego kwietnia 1624 r. uroczyście otwarto nową szkołę w obecności biskupa Karola.  Przy tej okazji wystawiono sztukę teatralną Justus et Cesar. Pierwszym rektorem nowej szkoły został jezuita Christoph Scheiner, który był matematykiem i astronomem. Planowaną rozbudowę w uniwersytet zakończyła śmierć biskupa. Po przedwczesnej śmierci biskupa Karola, jego następca Karol Ferdynand Waza czynił bezskuteczne starania o uzyskanie uprawnień uniwersyteckich.

Jak już wspomniano, pierwszy powstał budynek seminarium św. Anny. Imię patrona szkoły wynikało z hojnej darowizny wdowy, bo burmistrzu Kasparze Gebauer, Annie Molartin, która w testamencie z 9 maja 1630 r. zapisała cały swój majątek na szkołę jezuicką, w tym parcele na Rynku Solnym. Szkołę wspomógł także biskup pomocniczy Baltazar Liesch, który w 1632 r. dokupił dwie sąsiednie kamienice. W czasach biskupa Karola Ferdynanda w nyskiej szkole uczyło się ponad 600 uczniów. Wśród nich od aż 65% stanowili Polacy. Warto dodać, iż w 1639 r. podczas jednego z najazdów wojsk szwedzkich, w obronie Nysy stanęło 80 najstarszych uczniów szkoły jezuickiej. Być może, także dzięki nim mieszczanie nyscy nie poddali się, a „nawet odnieśli nad nimi zwycięstwo w otwartym polu”. Tragiczny pożar miasta w 1642 r. zniszczył nie tylko budynek szkoły, ale i bogate liczące około 12 tysięcy woluminów zbiory biblioteczne. Zapewne, dlatego krakowski kanonik Wawrzyniec Boresta podarował w 1647 r. na rozbudowę szkoły jezuickiej 3 tys. talarów. Jeszcze bardziej szczodry okazał się osobisty lekarz biskupa, Jerzy Górecki ofiarowując aż 7 tys. talarów. Trudny czas wojny trzydziestoletniej oraz zapaści gospodarczej po niej spowodował odłożenie planów odbudowy szkoły. Dopiero też w 1656 r. rozpoczęto naukę w budynku otrzymanym od miasta. W latach 1656-1657 odbudowano stojący do dziś budynek seminarium. Budowę prowadził Melchior Werner. Odbudowę wspomogło ofiarowanie w 1651 r. przez hrabiego Jerzego Oppersdorfa sumy 116 835 florenów.

W 1655 r. w nyskim kolegium rozpoczął przyszły król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki. Jego nazwisko znajduje się w spisie uczniów tej szkoły.

Z bardzo szczodrej darowizny 240 tysięcy guldenów w testamencie bpa Karola Ferdynanda Wazy zbudowano w latach 1669-1681 kolejny obiekt szkolny. Być może autorem projektu kolegium był Piotr Schüller z Olomuńca. Jest on wzmiankowany, jako prowadzący budowę. Można przypuszczać, iż w budowie brał udział także Michał Klein. W nowopowstałym kolegium jezuickim znalazły się sale lekcyjne, miejsca dla jezuitów i uczniów, biblioteka, refektarz i apteka. Mało się mówi o ostatnim budynku szkoły. Zbudowane w latach 1722-1725 gimnazjum, powstało z pomocy biskupa von Neuburg. Franciszek Ludwik Neuburg nie tylko podłożył kamień węgielny po budowę kościoła jezuickiego w Rynku Solnym, ale wspierając stale zakon jezuitów, przyczynił się do powstania tego gmachu. Zapewne dzięki niemu powstała też ozdobna brama w 1725 r. łącząca budynek kolegium z gimnazjum. Nieznany jest autor barokowej bramy. Być może, tak jak w przypadku gimnazjum autorem projektu był jezuita Krzysztof Tausch, a wykonał go Michał Klein.

Choć w 1773 r. został zlikwidowany zakon jezuitów, na ziemiach pruskich zakonnicy nadal mogli prowadzić swoją działalność.  Jednak trzy lata później Fryderyk II zdecydował o ogłoszeniu likwidacji zakonu jezuitów. Ich majątek przeszedł na Królewską Pruską Generalną Administrację Szkół. Z utworzonego katolickiego funduszu szkolnego wypłacano pensje profesorom i nauczycielom gimnazjalnym. Zakon jezuicki na terenie Śląska przekształcono w Królewski Instytut Szkolny (Weltpriester des Königlisches Schulenistitut). Kolegium jezuickie stało się szkołą powszechną. W 1800 r. miejsce Instytutu Szkolnego zajęła Królewsko-Katolicka Dyrekcja Szkolna. Temu świeckiemu urzędowi podlegały uniwersytety z gimnazjami, w tym także nyskie. Wszyscy wykładowcy otrzymali status funkcjonariuszy państwowych i mogły nimi zostać także osoby świeckie. Rok później uniwersytet i gimnazja otrzymały nowy program nauczania. Zniesiono teologię, a w programie znalazła się matematyka, historia, geografia, antropologia, logika, psychologia empiryczna i historia starożytnego Rzymu. Program przewidywał ponadto naukę francuskiego, rysunków czy śpiewu. Od tego czasu pojawiła się specjalizacja nauczycielska. W okresie wojen napoleońskich w budynkach szkoły utworzono szpital. Oblężenie i ostrzał Nysy w 1807 r. spowodował pożar dachu kolegium i zniszczenie całego drugiego piętra. Spaliła się także biblioteka wraz ze znajdującym się tam archiwum.  Uratowano tylko niedużą cześć zbiorów, ale 12 tys. książek i 8110 starodruków utracono na zawsze. Dzięki państwowym funduszom szybko wyremontowano szkołę. W 1809 r. w budynku seminarium utworzono fabrykę broni. W 1816 r. w nyskim kolegium odbył się pierwszy egzamin maturalny. W 1832 r. szkoła z Katolickiego Gimnazjum( das Staatliche katolische Gymnasium) stała się Gimnazjum Realnym (Realgymnasium). Ostateczny remont biblioteki zakończono dopiero w 1839r. W czasie wojny prusko-austriackiej 1866 roku, wszystkie budynki szkolne zostały przekształcone na koszary. Uczniowie wraz z nauczycielami opuścili Nysę. Zbiory biblioteczne i archiwa zostały zabezpieczone. W latach 1903-1907 przeprowadzono generalny remont budynku. Ważnym wydarzeniem dla nyskiej szkoły stało się nadanie w 1924 r. w trzy setną rocznicę istnienia nazwy Carolinum. Kilka lat później między 1925 a 1930 r. przeprowadzono remont dawnego refektarza. W tym czasie m.in. pobielono sztukaterię, wymieniono posadzkę oraz podniesiono podest o 15 cm.

Zniszczenia wojenne w 1945 r. spowodowały niewielkie straty. Mimo dziur w dachu, wybitych szyb czy gruzu i pocisków w dolnych pomieszczeniach, szkoła mogła szybko funkcjonować.  Mimo zniszczeń i grabieży w tym czasie, biblioteka zachowała się dobrze. Pozostało w niej oprócz przedwojennych książek niemieckich sporo cennych ksiąg oprawionych w skórę oraz eksponatów. Na korytarzach nadal znajdowały małe fontanny, (choć już niedziałające), pozwalające picie wody bez kubków. Nadal też istniało przejście ze szkoły do wnętrza kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Mimo wyraźnych śladów szabru pozostało kilka fortepianów, ławy szkolne, tablice i dobrze zachowane zbiory przyrodnicze. Pierwszym dyrektorem został fizyk Adolf Banaś, który przybył do Nysy 14 maja 1945r. Trzy lata po wojnie, zmieniono nazwę szkoły z Gimnazjum Męskie i Gimnazjum i Liceum na Szkoła Ogólnokształcąca Koedukacyjna stopnia podstawowego i licealnego w Nysie. W tym czasie w 1948r.w szkole uczyło się 320 uczniów, a 16 z nich zdało maturę. Również w tym roku w ramach tzw. ateizacji, zdjęto wszystkie kościelne obrazy z dawnego refektarza. Obrazy zostały upchnięte w piwnicy. Mniej szczęścia miały cenne księgi z biblioteki. Na prośbę nyskiego Urzędu Miejskiego w 1947 r. Zbiornica Księgozbiorów Zabezpieczonych w Bytomiu zgodziła się na pozostawienie w Carolinum wszystkich zbiorów bibliotecznych. Miały one stać się bazą tworzącego się tu Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Niestety Towarzystwo rozpadło się już trzy lata później, a zbiory w zagadkowych okolicznościach zaczęły znikać. Dlatego też ówczesna dyrekcja szkoły poprosiła o szybkie zabranie ocalałych woluminów. Już w Nysie podzielono zbiory na trzy biblioteki: Narodową, Uniwersytecką we Wrocławiu i Śląską. Ogółem zabrano około 20 tys. woluminów. Do Biblioteki Śląskiej trafiło ok. 140 XVI wiecznych dzieł, 300 z XVII w oraz 550 z XVIII. Wszystkie te dzieła opatrzone są nyską pieczęcią z napisem „Ex Biblioteka Gymnassi Nissensi”. Ile zaginęło, trudno powiedzieć. W nyskim Carolinum ostały się tylko dwie Filozofia z 1679 r.t 2 oraz Mszał z 1734 r. Od 1956 r. na wiele lat dyrektorem został Kazimierz Strzałkowski. Z jego inicjatywy niszczejące w piwnicy obrazy zostały przekazane do nyskiego Muzeum Trudno określić, kiedy dokładnie zamurowano przejścia prowadzące ze szkoły do kościoła.  Pierwsze prowadziło z parteru. Przez wiele lat ta część korytarza szkolnego była zamurowana. Z kolei na pierwszym piętrze w latach sześćdziesiątych na końcu korytarza w tym miejscu była szatnia dla uczniów. Przez pewien okres czasu znajdował się tam pokój nauczycielski, a dziś jest to gabinet dyrektora Grzegorza Kulpy. Po dawnym przejściu na emporę kościoła jezuickiego pozostał zarys portalu w ścianie. Ślepo kończący się korytarz na drugim piętrze został zagospodarowany na składzik pomocy naukowych. W 1971 r. nyskie Carolinum otrzymało oficjalne imię Jana Sobieskiego. W latach. W 2013 r. podczas remontu biblioteki odkryto pozostałości fresków. W centrum stropu znajdował się kielich z monogramem IHS. Na krańcach sufitu wpisano słynnych filozofów. Zapewne wysoki koszt renowacji nie pozwolił na dzień dzisiejszy na całkowitą rekonstrukcję fresków.

Rok później 2014 r. szkoła zyskała wielofunkcyjne boisko.  Podczas archeologicznych prac badawczych natrafiono na ślady dawnych murów obronnych. Zapewne podczas budowy kolegium jezuickiego rozebrano niemające już w tym czasie znaczenia dawne mury obronne. Dokładny opis prac i przebiegu murów został opisany w Nyskich Szkicach Muzealnych. Niedawno też na dziedzińcu szkolnym pojawił się niewielki pomnik. Na wystylizowanych głazach postawiono fontannę w formie kamiennego obelisku z sową siedzącą na otwartej księdze. Poniżej niej na obelisku można zobaczyć ozdobny napis Carol oraz na zwiniętym rulonie poniżej Carolinym AD 1624. Na samym dole obelisku zostało wyrzeźbione symboliczne serce. Sowa symbol mądrości, siedzi na księdze oznaczającej wiedzę. Z kolei serce ma kojarzyć się z serdecznością i przyjaźnią, jaką powinni się do siebie odnosić uczniowie. Ta ciekawa fontanna powstała z inicjatywy dyr. Ireny Sosulskiej oraz starosty Czesława Biłobrana. Autorem jest rzeźbiarz z Głuchołaz Waldemar Kantner.

Apteka jezuicka.

Dzięki przywilejowi nadanego przez Habsburgów, wszystkie kolegia jezuickie mogły prowadzić apteki.  Apteki w kolegiach jezuickich służyły zakonnikom, uczniom oraz okolicznej ludności. Aptekarze jezuiccy mający wykształcenie medyczne udzielali także porad medycznych. Produkowali własne leki z leczniczych ziół, które uprawiali w swoich ogrodach aptecznych. Z pomocy zakonników szczególnie zadowoleni byli najbiedniejsi, którym leki wydawano bezpłatnie. Z czasem zdarzało się, że w aptekach sprzedawano także spirytus, wódkę czy wino. Rozległe kontakty jezuickie pozwalały, także na sprzedaż mało spotykanych specjałów jak marcepan, czy przyprawy do pierników czy też samych pierników. Dawniej korzenne pierniki często uważano za doskonałe lekarstwo przy m.in. niestrawności. Już w przedsionku nyskiego kolegium umieszczono czytelny fresk. Przedstawiono na nim historię Tobiasza, który przy pomocy archanioła Rafała („Bóg uzdrawia”) przywrócił ojcu wzrok. Fresk ten ma podwójne znaczenie. Tobiasz jest prefiguracją Chrystusa. Jak Tobiasz przyniósł ojcu światło oczu, tak Chrystus przynosi ludziom prawdziwe światło wiary. Dodatkowo historia uzdrowienia chorego ojca jest wprowadzeniem do przynoszącej zdrowie apteki.

W samej aptece freski są opatrzone sentencją „Bóg stworzył lekarstwa, a mądry człowiek nie będzie ich lekceważył”. Dawniej uważano, że harmonia między czterema żywiołami, przyrodą i kosmosem daje boską siłę, która daje człowiekowi zdrowie. Symbolicznie przedstawione żywioły zostały namalowane na sklepieniu apteki.  Fresk nad oknem symbolizuje żywioł wody. Zostały na nim namalowane płynące białe konie, ciągnące ogromną muszlę. Na niej tuż za powożącym aniołem siedzi król morza trzymającego na uwięzi dużego ptaka wodnego i klucz w drugiej ręce. Stojąca za nim kobieta trzyma jego trójząb, będący jego atrybutem. Z trzymanego przez nią dzbana, wylewa się woda. W dolnej części fresku umieszczono dwie tarcze ze znakiem Wodnika i Raka oraz sentencję Przez moją wilgotność rosną rośliny i muszle, też rybom daję życie dzięki mej sile”

Na lewo przedstawiono żywioł ziemi. Ziemię przedstawiają dwa woły, ciągnące wóz. Za siedzącym na koźle aniołem, znajdują się dwie kobiety. Pierwsza z nich trzyma snop zbóż, a druga łopatę. Fresk opatrzony jest napisem „ Jak wszystkie początki rzeczy z ziemi pochodzą, tak też wszystko do niej powróci”. Na tarczach przedstawiono kolejne znaki zodiaku Byka i Pannę.

Pole nad drzwiami przedstawia żywioł powietrza. Na nim dwa czarne orły ciągną wóz. Powożący go anioł niemal unosi się w powietrzu. Kolejny anioł za siedząca w środku kobietą z kwiatami w dłoniach, również lekko się unosi. Na tym malowidle umieszczono trzy znaki zodiaku Koziorożec, Bliźnięta i Strzelec. Całość uzupełnia łaciński napis „ Wszystko poruszam i odżywiam, co ziemia stworzyła, lecz nic nie może beze mnie żyć”.

Po prawej stronie okna został namalowany żywioł ognia. Trzymający lejce anioł, powozi wóz zaprzężony w dwie salamandry. Siedząca za nim kobieta trzyma kosz dorodnych owoców. Przyklękająca za nią następna postać kobieca dzierży pochodnie. Na tym fresku namalowano kolejne trzy znaki zodiaku lew, skorpion i baran. Całość obrazu została podpisana inskrypcją „Wszystko niszczeje, jeśli nie jest przed ogniem chronione, lecz wszystko ożywione zostaje przez jego ciepło”.

Aula dawny refektarz.

W połowie korytarza dawnego kolegium, na parterze znajduje się wejście do dawnego refektarza. Sala ta służąca, jako jadalnia i miejsce zebrań pełniła także funkcje reprezentacyjne. Wykonana przez włoskiego artystę Franciszka Signo, sztukateria zadziwia mnogością ornamentów. Znajdujące się po bokach trzy pary okien oddzielone są gurtami spływającymi na przyścienne filary. Na nich utworzono różnoboczne plafony przeznaczone prawdopodobnie na freski. Części sklepienia między nimi tworzą niezwykłą mozaikę wstęg, ornamentów roślinnych i zwijanych lub nacinanych kartuszy. Bogatą dekorację stiukową uzupełniały liczne obrazy.

 Aula widok z 1925 r.

Na ścianie południowej na wprost wejścia znajdujące się w centrum okno, zostało zwieńczone jezuickim monogramem AMDG ( Ad Maiorem Dei Gloriam- Ku większej chwale Boga). Co ciekawe monogram ten można interpretować, jako Ave Maria Dei genetrix (Zdrowaś Maryjo Matko Boga). Oba zwroty mogły mieć zastosowanie do obrazów na tej ścianie. Po bokach okna, na tle ozdobnych draperii wisiały dwa owalne obrazy założycieli szkoły. Ich działania skierowane były na zwiększenie chwały bożej. Po lewej stronie bp Karol Habsburg w rycerskim stroju, arcyksięcia Austrii z rysunkiem budowy kolegium oraz po prawej bp Karol Ferdynand w szatach biskupich z modelem kościoła WNMP. Oba obrazy podtrzymywały pełnoplastyczne aniołki, zwrócone do siebie. Natomiast skrajne putta trzymały tarcze herbowe. Zapewne ten lewej pokazywał herb Habsburgów. Dziś jest to pusta tarcza. Tarcza po prawej stronie zachowała snopek, herb Wazów. Poniżej pod ozdobną lizeną w centralnym miejscu znajdował się obraz Narodziny Chrystusa. Do tej sceny właśnie może się odnosić skrót AMDG. Po jego bokach w XVIII wieku powieszono obrazy, po lewej papieża Klemensa XI i cesarza Józefa po prawej. Bogata dekoracja tej ściany przechodzi w jeszcze bardziej ozdobne sklepienie sali.

W środkowej części sklepienia znajduje się wspomniany owalny wieniec z liści laurowych. Wewnątrz w promienistym słońcu, po ostatniej renowacji ponownie pojawił się monogram z trzema gwoździami IHS (Jesus Hominum Salvator – Jezus Zbawiciel Świata). Monogram ten można także odczytać, jako Jesum Habemus Socium – Jezusa mamy za sprzymierzeńca, maksymę i symbol Jezuitów.

Owalne portrety świętych jezuickich przedstawiające: Ignacego Loyoli, Stanisława Kostki, Franciszka Ksawerego, Alojzego Gonzagi, Franciszka Borgii oraz męczenników św. Pawła z Miki, Jana z wyspy Gotto i Jakuba Kisai wisiały na filarach między oknami.

W dalszej części ścian bocznych w ślepych oknach znajdowały się duże obrazy mające ok.174/190 cm. Dwa z nich także nawiązywały do świętych jezuickich. Pierwszy przedstawia Wizję św. Franciszka Ksawerego w Indiach, a drugi Adorację Świętej Rodziny przez jezuitów. Kolejne dwa przedstawiające Jezuitów sprawujących opiekę w szpitalu oraz Aniołów przynoszących jezuitom chleb i owoce, łączą się w pewien sposób w kwadratowymi obrazami we wnękach ozdobionych supraportami. W nich umieszczone były obrazy Cudowne rozmnożenie chleba i Jezus u Marii i Marty.

Obrazy te nawiązują do pokarmu ludzkiego i strawy duchowej. Potrzebna jest troska o sprawy ludzkie (jedzenie, posługa), ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze jest karmienie się Słowem Bożym. Trudno jest określić, w jakim czasie i dlaczego refektarz został ozdobiony dwoma obrazami przypisywanymi Johanowi Claessensowi. Prawdopodobnie około 1950r. zostały zdjęte i umieszczone na ponad dwadzieścia lat w piwnicy olejne obrazy świętych jezuickich. Dziś po renowacji w nyskim Muzeum, ponownie zawisły na ścianach owalne obrazy świętych jezuickich. Pozostałe obrazy z dawnego refektarza znajdują się w nyskim Muzeum. Po zajęciu Śląska przez Prusy, kolekcję obrazów uzupełnił portret Fryderyka II. W ścianie północnej, stosunkowo proste drzwi zostały zamknięte wycinkiem łuku. Nad nimi wisi owalny obraz Wulkana odpoczywającego w kuźni. Obraz ten podobnie jak Ikara przypisywany jest Janowi Claessensowi. Dwuskrzydłowe drzwi flankują dwie ślepe wnęki z bogato dekorowanymi supraportami. Na znajdujących się w nich kartuszach umieszczono ucho i oko. Dla zachowania symetrii, miejsce pierwszych okien zastąpił równie bogato zdobione ślepe wnęki. To właśnie w nich wisiały wspomniane obrazy św. Franciszka Ksawerego i jezuitów. Wystrój dawnego refektarza uzupełniają stojące w dwóch rzędach ławy. Choć można je datować na ok. 1720 r., nie pochodzą one z pierwotnego wyposażenia. Prawdopodobnie przeniesiono je powojnie z któregoś okolicznych kościołów. Na fotografii z 1925 r. widać inne ławy. Z kolei fotografia z 1930 r. ukazuje wnętrze z krzesłami. Pewne zmiany zaszły także w oświetleniu. Miejsce dawnych żyrandoli w latach dwudziestych XX w. zajęły światła ukryte za kapitelami filarów przyściennych. Nie jest też do końca wyjaśniona historia około metrowego podium. W latach trzydziestych ubiegłego wieku drewniane podium zostało zastąpione dużo niższym ok.12 cm. podestem. W czasie powojennego remontu w latach sześćdziesiątych ponownie zamontowano wysokie podium. Zniszczenia po oblężeniu napoleońskim i późniejsze użytkowanie przez władze pruskie refektarza, jako magazynu prowiantowego utrudnia dokładniejszy opis pierwotnego wystroju tej pięknej sali.

Biblioteka.

Biblioteka nyskiego Carolinum doczekała się już współczesnego określenia „ Jak w Hogwarcie”. I rzeczywiście po wejściu przez wykonany z piaskowca portal z napisem BIBLIOTHEKA, otwiera się niezwykły widok dwupiętrowej ogromnej sali. Trudno też jest dziś opisać pierwotny wystrój biblioteki. Jak już wcześniej wspomniano w czasie oblężenia napoleońskiego, spaliła się m.in. biblioteka wraz z licznymi zbiorami. Spłonęło wówczas całe archiwum szkoły. Niecałe dwa lata później odbudowano szkołę i udostępniono ocalałe 3 tys. książek. W 1816 r. szkoła uzyskała fundusze na dalsze remonty. Jednak remont biblioteki zakończył się dużo później w 1839 r. Systematycznie zwiększał się księgozbiór o zakupy nowych książek oraz otrzymanych dzieł historycznych z innych sekularyzowanych klasztorów i skasowanych fundacji kościelnych. Sporo cennych pozycji podarowali nauczyciele. Nauczyciel religii Reymann ofiarował przed śmiercią 200 książek. Z kolei, matematyk Petzeld przekazał 6 tys. woluminów. Zgromadzone w jednym z pomieszczeń II piętra zbiory, dopiero po zakończeniu remontu biblioteki, wróciły na miejsce. Dzisiejszy wystrój biblioteki jest właśnie efektem tego ostatniego remontu. Prawdopodobnie pierwszy barokowy wygląd biblioteki był nieco inny. Być może wzorem innych zachowanych katolickich bibliotek oprócz sięgających sufitu regałów, biblioteka posiadała antresolę tworzącą tzw. bibliotekę galeriową. Bogato ozdobione wnętrza bibliotek dodatkowo wzbogacano gablotami czy globusami. Całość tworzyła niezwykle reprezentacyjne wnętrze. Jak mogła wyglądać jezuicka biblioteka, możemy zobaczyć np. bibliotekach kanoników regularnych w Żaganiu lub cystersów w Krzeszowie. Za tego typu galeriową biblioteką może świadczyć wejście prowadzące z II piętra. W czasie XIX wiecznego remontu stworzono stosunkowo prosty klasycystyczny wystrój. Wewnątrz od drzwi zbudowano drewniany podest z niewielkimi galeriami po bokach. Dziesięć szerokich na 317 cm stopni prowadzi na posadkę biblioteki. Obie strony dolnej części podestu zagospodarowano na pomieszczenia gospodarcze. Dodatkowo w konstrukcji podestu umieszczono po 7 szuflad. Wysokie sięgające stropu regały mogły pomieścić 30 tys. tomów. Specjalne drabiny i schodkowe konstrukcje na kółkach umożliwiały dostęp do książek. Sufit biblioteki przykryto drewnianymi kasetonami. Zbiory biblioteczne zostały podzielone na trzy części. Pierwsza przeznaczona była dla nauczycieli, druga przeznaczona dla uczniów określana była, jako Jugendbibliothek lub Schülerbücherei. Trzecia część tzw. książnica pomocnicza wyposażała ubogich i uzdolnionych uczniów w potrzebne podręczniki. Obecnie niemal wszystkie zasoby biblioteki, poza przedwojennymi tomami są dostępne dla wszystkich. Zaraz po wejściu, wzrok wchodzących kieruje się na przeciwległą ścianę z dwoma dużymi portretami fundatorów w czerwonych sutannach z białymi komżami. Po lewej stronie, na portrecie bpa. Karola na górnym kartuszu, znajduje się napis CAROL&ARCH;AUSTR:EP:WRA. ET: BRIX: ORD:TEU:MAGN:MAG. Na dolnym kartuszu znajduje się napis FUNDATOR:COLLEG: NISS:SOCIET: IES:. Obraz po prawej Karola Ferdynanda Wazy w górnym kartuszu ma napis CAROLUS FRID/POLON: & PRINCE: EPISC: WRATSL..W dole umieszczono napis ALTERCOLLEG NISSENSIS: FUNDATOR. Oba fundatorzy zostali uhonorowani freskami z ich herbami. Bliżej drzwi przedstawiono pięciopolowy herb Karola Habsburga z infułą biskupią i pastorałem. Znajdujący się bliżej okna herb Karola Ferdynanda Wazy ozdobiony został koroną królewską. Oba freski z podobnymi jak obrazy napisami zostały odkryte podczas powojennego remontu. Z kolei ostatni remont w 2013 r pozwolił na odkrycie kolejnych, o czym wspomniano w rysie historycznym. Więcej informacji na temat nyskiego Carolinum znajdzie się w przygotowywanej publikacji. Proszę o cierpliwość 🙂

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

5 komentarzy do “Tajemnice nyskiego Carolinum”

  1. Dziękuję za bardzo ciekawy artykuł. Mam jednak pytanie: na jakich źródłach opiera się następującą informacja: „W czasach biskupa Karola Ferdynanda w nyskiej szkole uczyło się ponad 600 uczniów. Wśród nich od aż 65% stanowili Polacy. „?
    Pozdrawiam

    1. witam,
      ilość uczniów w różnych źródłach w tym czasienie jest jednakowa, ale zawsze jest około 600. Taką ilość i to że 65% było Polaków podaje m.in
      J. Kwiatek, Początki gimnazjów na Górnym Śląsku od jezuickiego Carolinum do reform Humboldta. w: Kwartalnik Opolski, 2010, To żródło znajdzie się m.in w przypisach w formie drukowanej. Opis na blogu jest skróconą wersją.

      pozdrawiam Krystyna Dubiel

  2. Dziękuję i proszę o odpowiedź. Czy zachowały się w archiwach/spisy uczniów z lat 1840 – 1855.
    Pozdrawiam Piotr W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.