Jak niezwykłe losy może mieć jeden zabytek.

Co do jego uratowania miało czujne „obywatelskie oko”.  I jaki miała kolor krata Pięknej Studni. O tym poniżej…

Jednym z bardziej znanych symboli  w Nysie jest Piękna Studnia. Swą nazwę zawdzięcza niezwykle oryginalnej kracie. Niewiele brakowało a ten niezwykły zabytek skończył by w skupie złomu. Na szczęście „ czujny domowy monitoring” nie dopuścił do tego. Studnia ma jeszcze kilka nieznanych tajemnic. Ale zacznijmy od początku. Pomijając przytoczoną przez Bernarda Rufferta legendę o zatruwaniu studni przez Szwedów, niezaprzeczalnym faktem jest jej powstanie w 1686 r. Inicjatorem i fundatorem był ówczesny nyski burmistrz Kaspaar Naas. Prace zlecono nyskiemu rzemieślnikowi. Ten pochodzący z Westfalii artysta, bo tak powinno się go określać był od 1677 r. nadzorcą mennicy książęco-biskupiej. Wilhelm Helleweg, bo o nim mowa nosił też zaszczytne miano nadwornego ślusarza. Uroczyste odsłonięcie studni nastąpiło 15 października 1686 r. już po śmierci fundatora. Niezwykle ozdobna krata zapewne przyczyniła się do powstania nazwy Piekna Stunia. Niemal dwieście lat później o studni znowu zrobiło się głośno. Nyski aptekarz Teodor Poleck w 1863 r. po zbadaniu jej wody, opublikował wyniki analiz. Okazało się że woda zawiera w swoim składzie dużą zawartość soli mineralnych. Trzy dekady później studnię poddano pracom renowacyjnym. Nie czerpano już z niej wody. Uruchomione od 1878 r. miejskie wodociągi   spowodowały unieruchomienie studni. Mieszkańcy Nysy w sierpniu 1889 r. ponownie mogli cieszyć oczy widokiem studni. Uszkodzenia kraty i cembrowiny spowodował kolejne naprawy w  grudniu 1934 r. Podczas kilkumiesięcznej renowacji, wykopano cembrowinę i przesunięto ją nieco w kierunku chodnika. Przy okazji renowacji zmieniono po raz pierwszy chyba kolor kraty. Pierwotny kolor tzw. zieleni  scheinfurckiej (Schweinfurter Grün) zamieniono zielenią permanentną. Pięknie się na jej tle wyróżniał pokryty 24 karatowym złotem dukatowym orzeł habsburski oraz niektóre detale kraty. Wszystkie szczegóły renowacji zostały zapisane w specjalnym dokumencie umieszczonym w metalowej kuli pod orłem. W tym czasie też wymieniono poprzednią replikę orła z 1921 r. Część mieszkańców  zapewne była bardzo zadowolona. Dwugłowy orzeł austriacki nie tylko odbiegał od pierwowzoru ale i nie grzeszył ponoć urodą. Jako ciekawostkę warto powiedzieć,   iż wykonany w 1935 r. orzeł ważył  około 34 kg. Co przy całej wadze kraty około  2642 kg. było niewielkim ciężarem. W 1944 r. naloty wojsk alianckich spowodowały, że kratę studni przeniesiono do nyskich fortyfikacji. Zbliżający się front spowodował, przeniesiono jej z Reduty Kardynalskiej do fortu Wodnego w parku. Tam odnaleźli ją amatorzy cudzego mienia. Tylko  czujne oczy ludzkie zapobiegły wywiezieniu z Nysy tej pięknej ozdoby. Powiadomiona milicja pod Niemodlinem dogoniła rabusiów. Kratę dla bezpieczeństwa umieszczono na terenie  Straży Pożarnej. Choć już w 1960 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki zatwierdziło plan konserwacji do prac przystąpiono dopiero siedem lat później. Pracownie konserwatorskie w Warszawie  czy w Łodzi nie podjęły się zadania. Miały za dużo swoich prac. Tak więc ostatecznie w 1967 r. kratę przewieziono do Zakładu Transportu Samochodowego Zakładów Urządzeń Przemysłowych. W marcu 1969 r. krata  pokryta niebieską farbą wróciła na miejsce. W 1971 r. uruchomiono pompę wodną., a rok później pomalowano kratę farbą powierzchniową. W tym okresie czasu Piękna Studnia a właściwie jej zwieńczenie, utraciła na 31 lat orła. Dwugłowy habsburski orzeł nie pasował ideowo do socjalistycznej rzeczywistości. Jakiś bezczelny złodziej ukradł w 1999 r. maskę z dolnej obręczy kraty. Postanowiono więc rok później poddać Piękną Studnię konserwacji. Kilka lat później ponownie skradziono maskę z dolnej obręczy. Ten fakt oraz szkodliwy wpływ czynników atmosferycznych spowodowały kolejną konserwację w 2005 r. Miejmy nadzieję, że współczesny monitoring zatrzyma kolekcjonera masek. I tak dzięki  temu nyska studnia z kratą przypominającą klatkę na ptaki nadal pozostanie dumą Nysy. Przytoczone przeze mnie określenie klatki na ptaki ma swoje współczesne uzasadnienie. Latem przy studni oprócz turystów często przystają pewni przedstawiciele miasta. Kiedyś określało się ich         „ niebieskie ptaszki”. Oni to dzielnie walcząc z ziemską grawitacją, trzymanym w ręce patyczkiem z przyklejonym magnesem cierpliwie łowili monety z  dna cembrowiny studni. Przykryta betonowym kręgiem górna część Pięknej Studni ułatwiała to zadanie. Po udanych łowach, panowie (nie widziałam nigdy pań) lekko chwiejnym krokiem udawali się na drugą stronę ulicy do sklepu Pod basztą. Po co łatwo zagadnąć, po odpowiednie napoje dla spragnionych.

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.