Kamienni bracia i laskowicka mumia.

Co łączy dwóch małych chłopców z nyskiego epitafium i słynną laskowicką mumię? Na pozór poza nazwiskiem niewiele. Jednak prawdopodobnie byli rodzeństwem.

Dziwnym zrządzeniem losu wszyscy zmarli na przełomie kwietnia i maja. Aby wyjaśnić tę smutną i zadziwiającą historię, trzeba się cofnąć do XVI wieku. W 1514 r. Otmęt kupił Łukasz Buchta z Buchtiz herbu Odrowąż. Sam ród Buchta wywodził się ze Strzelina na Dolnym Śląsku. Po  jego śmierci Otmęt odziedziczył jego najstarszy syn Georg, który po kilku latach ożenił się z Judytą Czetritz. Mieli tylko jedne dziecko, dziewczynkę.

Drugi syn Łukasza Henryk Buchta von Buchtiz  w 1599 r. kupił wieś Gierałcice koło Nysy. Do niego też należała Lubcza i Sulisław. Henryk Buchta należał do rady miejskiej oraz był sędzią dworskim w Nysie. Nie jest pewne, kiedy się ożenił z panną Reginą. Z dostępnych mi dokumentów wiadomo, iż miał trzech synów oraz córkę. Dwoje najmłodszych chłopców okrutna śmierć zabrała w 1600 r. w maju i kwietniu. To właśnie im,  poświęcone jest marmurowe epitafium w kruchcie kościoła św. Jakuba. Obaj bracia przeszli także do historii literatury. Polski poeta Tadeusz Różewicz napisał o nich wiersz Kamienni bracia. Najstarszy syn Joachim zmarł prawdopodobnie w 1605 r. pozostawiając po sobie syna Jana Buchta von Buchtiz. Trzy lata później rodzina Buchta von Buchtiz dowiaduje się o śmierci swojego krewnego Georga, który zmarł 23 kwietnia 1608 r..

W nieznanych bliżej okolicznościach na pogrzeb pojechała córka Henryka wraz z matką Reginą. Pojechały oddać ostatnią przysługę zmarłemu a spotkały własną śmierć. Znużone dość daleką drogą, zatrzymały się w małej wsi Laskowice na nocleg. Tu jak wspomniałam spotkały swoją śmierć. Nie znamy okoliczności ich śmierci. Ale sądząc z miejsca pochówku, prawdopodobnie były chore na dżumę. Zostały pochowane  pod posadzką małej leśnej kaplicy. Byłaby to jeszcze jedna smutna historia z czasów gdy zarazy dziesiątkowały ludzi. Zadziwiający jest fakt, iż  młodziutka hrabina Brygitta Buchta von Buchtiz zachowała dawny wygląd. Pochowana w dębowej trumnie, w prostej białej sukni, mimo przeszło 300 lat zachowała dobry wygląd. Niemieccy naukowcy w latach dwudziestych ubiegłego wieku uważali, iż mumifikacja nastapiła z powodu bardzo silnego pola magnetycznego. Mumia Brygitty budzi też sporą ciekawość z powodu bosych stóp. Czy ktoś kiedyś okradł trumny, nie wiadomo. Trumna jej matki stała w miejscu, gdzie padał deszcz i śnieg. Stąd jest mocno uszkodzona. Osiemdziesiąt lat później w miejscu spoczynku obu pań Buchta, zbudowano mały drewniany kościółek.

Krypta grzebalna wypada niemal na środku kościoła. Niedawno odkryte fragmenty dawnej polichromii zwiastują jeszcze jedną tajemnicę. Być może po ustaniu pandemii koronowirusa, kilka osób wybierze się do Laskowic zobaczyć słynną Laskowicką Śmierć. Dowie się też przy okazji o mrożącej krew historii panien, które siedziały w ławce nad trumną Brygitty.

Na zakończenie -ostania wzmianka rodu Buchta von Buchtiz w Nysie kończy się około 1672 r.

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.