Bractwo Dobrej Śmierci cz.1

Dziś w dobie pandemii i narastającego strachu przed śmiercią trochę na poważnie. Wierzący katolicy mają lżej, no odrobinę. Pojawiające się rosnące oficjalnie liczby zgonów budzą lęk. Jest to jeden z niezwykłych faktów w świecie, gdzie liczył się  głównie kult pieniądza i nieustająca pogoń za sukcesem. Gdy cały świat się zatrzymał zastanówmy się chwilę czym dla nas jest widmo śmierci.

MISTERIUM MORTIS czyli Tajemnica Śmierci.

Dotarła do mnie fotografia bardzo przejmującego medalionu, z prośbą o rozszyfrowanie co to jest. Na ciemnym tle znajduje się drewniany krzyż z przewieszoną koroną cierniową, biczami przybitymi grubymi gwoździami do  poprzecznej belki. O krzyż oparte są kolejne atrybuty Pasji, gąbka na trzcinie i włócznia, którą przebito bok Jezusa. U stóp krzyża nieproporcjonalnie duża czaszka ze skrzyżowanymi piszczelami i wijący się wokół niej wąż nawiązują do śmierci i grzechu człowieka. Po bokach jak niemi świadkowie stoją dwie klepsydry wskazujące nieuchronny upływ czasu. Napis wokoło medalionu oznacza Bractwo Dobrej Śmierci. Dziś jest to swego rodzaju zagadka do kogo należał medalion. Ale narodziło się pytanie o bractwo. Współcześnie często do tej pory pędząc przez życie, nie zastanawialiśmy się nad śmiercią. Świat kreuje młodość i zdrowie. Śmierć jest często dyskretnie omijana. Dziś w obliczu pandemii jest sytuacja się zmieniła. Rosnące liczby zmarłych przerażają. W obecnej chwili człowiek umiera sam.  Rodzina nie może się pożegnać. Czasem w szpitalu jest tylko kolejnym pacjentem, który odszedł i koniec. Dopiero kiedy śmierć dotyczy naszego znajomego czy  bliskiego, pojawia się chwila zadumy i refleksji. Czasem nawet lęku co będzie z naszą śmiercią. Śmierć istnieje odkąd żyją ludzie. Zawsze śmierć, kończąca ludzkie życie budziła emocje. Nikt tak na prawdę nie wie co jest dalej. Czy to już koniec wszystkiego,? czy też za nią rozpoczyna się kolejny etap. We wszystkich  jednak religiach człowiek staje przed wielką tajemnicą i lękiem śmierci. Już  w starożytnym Egipcie istniała Księga Umarłych, czyli zbór specjalnych tekstów, rysunków oraz pieśni, które miały pomóc umierającemu w przejściu na drugą stronę. Podobne zadanie miała tybetańska Księga Umarłych. Lęk przed śmiercią dotyczył także i Europejczyków. Już w średniowieczu istniały specjalne zbiory poleceń dla kapłanów, którzy towarzyszyli umierającemu. Z czasem zaczęto tworzyć swoiste podręczniki „dobrego umierania”. Nierzadko bywało, że ich autorzy dokładali do nich wynikające z dawnych zabobonów nowe, często sprzeczne z religią obrzędy. Wielu osobom jest znany jest  średniowieczny utwór  „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”. Jednym z zadań tego utworu miało być przygotowanie człowieka do spotkania ze śmiercią. Słynne Memento Morii, miało być impulsem do dobrego życia. Jednak zawsze musi nadejść ten ostatni dzień. I stąd lęk człowieka, który choćby się przygotowywał i tak pozostaję pełen obaw. Stąd w wielu modlitwach przejawiała się prośba by nie umrzeć w nocy i samotności. By był ktoś, kto przytrzyma słabnącą rękę lub włoży w nią zapaloną gromnicę by rozjaśniała mrok śmierci. Jednak wydawało się to za mało.

Końcem XVI wieku w Krakowie pojawiło się Arcybractwo Dobrej Śmierci. Prawdopodobnie początkiem bractwa było Stowarzyszenie Czcicieli Pana Jezusa Cierpiącego i Matki Bożej Bolesnej. Należący do bractwa opiekowali się więźniami, biednymi i chorymi, starali się wezwać kapłana do umierającego. Stąd  też prawdopodobnie nazwa-Bractwo Dobrej Śmierci. Ciekawym zwyczajem bractwa był nadany im przez króla Władysława IV, przywilej wykupywania w wielki Czwartek dłużników z więzienia. Mogli też uratować jednego skazańca od śmierci, do nich należała opieka nad nim i sprowadzenie go na dobrą drogę. W wielki Piątek ocalony przez nich skazaniec szedł między nimi trzymając w rękach zapaloną świecę i trupią czaszkę. Jest wysoce prawdopodobnie, że idee bractwa rozeszły się po całym kraju. W Głogówku istniało także Bractwo Dobrej Śmierci do 1949 r, kiedy to dekret komunistycznego rządu rozwiązywał wszystkie stowarzyszenia kościelne. Obecnie idee Bractwa Dobrej Śmierci ponownie się kultywuje. Tajemnica śmierci i lęk przed nią nadal pozostały w człowieku, niezależnie od rozwoju techniki. A być może jeszcze ją zwiększyły. W Nysie również działało prężnie Bractwo Dobrej Śmierci. Ale o tym już w następnej części.

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Jeden komentarz do “Bractwo Dobrej Śmierci cz.1”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.