Kiedyś pewien człowiek w chwili ogromnego nieszczęścia zawołał Maryjo Ratuj..

Co z tego wynikło i jak potoczyły się losy tego niewielkiego sanktuarium poniżej:

Po obu stronach granicy znajdują się dwa nieduże kościoły, które popularnie nazywa się Maria Hilf. Dziś zajmiemy się naszym nyskim. Z małym kościołem Wspomożenia Wiernych w lasku złotogłowickim są związane pewne historie. W bliżej nieokreślonym czasie, pewien człowiek jechał wozem po wąskiej drodze. Ludowa opowieść głosiła, że wóz w pewnym momencie zaczął się osuwać w dół po stromym zboczu. Nie widząc już dla siebie ratunku, głośno zawołał Maria Hilf   (Maryjo Ratuj). Człowiek ten cudem uniknął śmierci. Jako wotum wdzięczności powiesił na okolicznym drzewie w miejscu ocalenia obraz. Po jakim czasie dwie służące ze Złotogłowic zobaczyły obraz Maryi na drzewie. Postanowiły zanieść obraz do wsi, do kościoła. Obraz w nocy zniknął i ponownie pojawił się na drzewie. Kiedy sytuacja się powtórzyła i obraz ponownie wrócił na drzewo, postanowiono w tym miejscu zbudować małą kapliczkę. Był rok 1745. Mimo pruskich rządów, a może na przekór im wiele osób przychodziło w to miejsce aby się pomodlić i prosić Boską Matkę o pomoc.  Zbudowano w tym miejscu małą kapliczkę. Okazało się wkrótce, że kapliczka jest zbyt mała. Być może też nieco podupadła. Faktem jest, iż w 1805 r. parafianie złotogłowiccy postanowili zbudować nowy kościółek, który przetrwał do 1886 r.

Brak jest informacji o wystroju ówczesnego kościółka. Na pewno wewnątrz znajdował się wspomniany obraz Matki Bożej. Od 1817 r. wewnątrz pojawił się dawny ołtarz główny, pochodzący z dawnej kaplicy sióstr magdalenek. Skutek sekularyzacji zakon rozwiązano a w budynku utworzono szkołę dla dziewcząt. Cały dobytek sióstr wraz z wystrojem ich kaplicy św.Józefa przeszedł na własność miasta.  Z kaplicy jedynie ołtarz główny z figurą św.Józefa miał większą wartość. Chciał go kupić proboszcz z Domaszkowic. Ostatecznie sprzedano go za 30 talarów do niedawno zbudowanej kapliczki w lasku złotogłowickim. Nie wiadomo jak wyglądał, poza tym, iż posiadał drewnianą figurę św. Józefa. Dwa boczne ołtarze z kaplicy magdalenek były zniszczone przez korniki i nie były w dobrym stanie, skoro nikt ich nie chciał.  Podobnie niewielką wartość przedstawiały obrazy z klasztoru.  Kościółek Maria Hilf po pewnym czasie  wymagał  remontu. Jednak najpierw w 1850 r. za kościołem utworzono Drogę Krzyżową. Zostały one wykonane przez kamieniarza nyskiego Ostrzechę.

W 1892 r. w miejscu  pierwszej drewnianej kapliczki postawiono kamienny krzyż z historią poprzednich kościółków.

Obecny kościół pochodzi z lat 1886-1887.

 

Stojący do dziś kościółek wykonał Schneider ze Średniej Wsi. Jest on utrzymany, podobnie jak ołtarz w stylu neogotyckim. Prawdopodobnie w tym czasie, podczas budowy nowego murowanego kościoła wymieniono także ołtarz główny. W centrum ołtarza wisi dziś ze względów bezpieczeństwa kopia słynącego łaskami obrazu Matki Bożej. Jest on wzorowany na wizerunku Matki Bożej Passawskiej.

Obrazy wzorowane na  wspomnianym passawskim obrazie Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, pojawiły się na Śląsku w połowie XVII wieku. Zarządzający w tym czasie biskup Leopold Wilhelm był także biskupem Passawy. Zapisał się także w historii jako wielki czciciel wizerunków Maryjnych. Prawdopodobnie to końcem XIX wieku rozpowszechniło się wezwania kościoła Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Wcześniej określano go krótkim mianem Maria Hilf.  W  maju 1945 r. jak opowiadają niektórzy, pojawiła się w tym miejscu Maryja. Miała ona przypomnieć te słowa „ Ja jestem wielką pośredniczką. Jak świat tylko przez ofiarę syna mógł znaleźć zmiłowanie u Ojca, tak tylko przez moje pośrednictwo znaleźć może wysłuchania u Syna. W miejsce waszego grzesznego serca umieśćcie moje niepokalane serce. Wtedy ja będę tą, która sprowadzi Wam pomoc Bożą, a Chrystus miłość waszą ku Ojcu uczyni doskonalszą. Zastosujcie się do mych próśb, aby Chrystus wkrótce mógł zapanować jako Król Pokoju. Pokój Chrystusa niech będzie z wami i wszystkimi, którzy się tu modlą”. Powojenny czas komunistycznych rządów nie był łaskawy dla tego miejsca. Co jakiś czas tzw. ”nieznani sprawcy” wybijali okna i próbowali zdewastować całkowicie miejsce kultu. Dopiero w latach siedemdziesiątych ks. Kądziołka zainicjował remont Maria Hilf. W tym czasie dawny mieszkaniec Złotogłowic pan Jan Skibiński obmurował znajdujące się za kościołem źródełko. Kilka lat temu, pan Jan znowu okazał się dobrym duchem tego miejsca. Odnalazł leżące poniżej Drogi Krzyżowej dwie dawne stele. Dzięki niemu zostały podniesione i osadzone na miejscu. Za zgodą  proboszcza ks. Mikołaja Mroza. dobre osoby z nyskiej bazyliki zorganizowały zbiórkę funduszy, z których opłacono koszt wykonania trzech tablic dla nich. Nie jest do końca jasne dlaczego poniżej Drogi Krzyżowej tworzono kolejną alejkę z wspomnianymi 3  stelami.  Podobnie jak stojące wyżej  stacje, ozdobione były metalowymi tablicami  Wizerunki na nich już też nieco niewyraźnie były ciągle niszczone i oblewane farbą. Podobnie jak w przypadku kościoła sprawcy pozostali nieznani. Znajdujące obecnie się na nich tablice z wizerunkami Maryi, Jana Pawła II oraz Chrystusa Miłosiernego są dziełem nyskiego kamieniarza.

 

Dziś w czasie pandemii, trzeba odłożyć w czasie dalsze badania nad tym wątkiem. W Dodam tylko, że współcześnie  stacje Drogi Krzyżowej zostały ozdobione płaskorzeźbami wykonanymi przez Tomasza Gdowskiego.

Ten pochodzący z Jasienicy Górnej rzeźbiarz jest m.in. autorem podobnych płaskorzeźbionych stacji Drogi Krzyżowej w kościele św. Franciszka z Asyżu. Już od 1973 r. parafie dekanatu nyskiego obiecały dbać o poszczególne stacje. Sądząc z wyglądu, obietnica poszła w zapomnienie. Tylko siostry ze zgromadzenia Maryi Niepokalanej regularnie dbały o porządek. W ostatni Wielki Piątek, pewien człowiek kupił małe dekoracje kwiatowe do  kilku stacji, w których nic nie było.

Obecnie co roku od maja do października odbywają się w kościółku Maria Hilf co niedzielę Msze św. A w sierpniowe święto Maryi, parafie z Nysy pielgrzymują przez cały dzień na swoje Msze Św.

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Jeden komentarz do “Kiedyś pewien człowiek w chwili ogromnego nieszczęścia zawołał Maryjo Ratuj..”

  1. W lasku miedzy Włodarami a Wężą jest również kosciółek,który ma podobną legende o tym jak jakiegoś chłopa z końmi i wozem porwała wichura i wyrzuciła właśnie w to miejsce całego i zdrowego.Na tą pamiątke postawił tam małą kapliczke a potem mieszkańcy wybudowali kościółek.Po wojnie popadł w całkowitą ruine i w ostatnich latach został odtworzony na nowo przez mieszkańca Węży,który na stałe mieszka w USA.Jest tam teraz bardzo pięknie warto się wybrać.Byłam na ponownym poświęceniu przez biskupa.Więcej nic nie wiem o tym obiekcie.Bardzo lubię czytać te ciekawe historie o naszej Nysie i jej okolicach,pozdrawiam Panią gorąco.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.