Lew wieży Ziębickiej

Wieża Ziębicka nazywana też popularnie czerwoną nie zawsze wyglądała tak jak dziś. Znajdujący się nad jej wejściem lew jest jedną z jej zagadek.

Znajdujący się nad wejściem do wieży Ziębickiej lew wydaje się być tam od zawsze. Jednak nie zawsze tak było. Sama wieża pochodzi z połowy XIV wieku. Stanowiła jeden z elementów obronnych miasta. Do jej budowy użyto charakterystycznie wypalonej cegły tzw. zendrówki. Wieżę około połowy XVI wieku nieco podwyższono. Natomiast swoje zwieńczenie z krenelażem  zyskała dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Nieco wcześniej bo w 1932 r. utworzono w przyziemiu wejście do wnętrza wieży.

Nad drzwiami umieszczono tzw. lwa ziębickiego. Lew według miejscowych legend pochodził z Ziębic i stanowił trofeum wojenne. Około 1489r. nyscy mieszczanie podczas wyprawy do Ziębic (karnej, łupieżczej?) jako łup przywieźli właśnie kamiennego lwa. Gdzie pierwotnie „zdobycz” przechowywano nie wiadomo. Podobnie jak w innych miastach przy likwidacji murów obronnych i zasypaniu fosy utworzono w jej miejscu planty. I w tym czasie na niewielkim wzniesieniu umieszczono wspomnianego lwa.

Przedwojenne fotografie pokazują to miejsce. Nie oddają też aury tego miejsca. Otóż w niewielkiej odległości znajdowała się  lubiana przez męskich mieszkańców piwiarnia. Skwer z lwem stanowił częste miejsce opróżnienia organizmu z nadmiaru chmielowego trunku. Powstały w tym miejscu zapach był na tyle wyraźny, że przedstawiciele magistratu postawili przy lwie tabliczkę. Napis na niej informował grzecznie, że lew nie jest spragniony i prosi się o  jego niepodlewanie. Nyskie opowiadania nie wyjaśniają na ile skuteczny był apel. Sprawa lwa zakończyła się ostatecznie jak wspomniałam w 1922 r. Przeprowadzony w tym czasie remont wieży spowodował błąd historyczny. Pierwotne wejście prowadziło do wieży z poziomu murów obronnych. Zamurowany w tym czasie otwór wejściowy jest tym właściwym. Nieco poniżej widać kamienne wystające elementy. To konsole czy też kroksztyny, na których wspierał się ganek. Zdradzę przy tym jeszcze jedną tajemnicę wieży. Regularne kwadratowe otwory w jej elewacji nie służyły jak odpowiadają turyści do strzelania ani do oddychania. To pozostałości po drewnianych belkach, które umieszczano podczas budowy. Stanowiły one rodzaj rusztowania. Po skończonej budowie obcięto przy murze belki. One z kolei z czasem zbutwiały pozostawiając te zagadkowe otwory. I tak te proste elementy posłużyły przewodnikom jako pretekst zagadki.

Przez pewien krótki czas wieża była udostępniona do zwiedzania. Zamiłowanie wielu turystów do wygody spowodowało, że nawet zamówiona wycieczka przy wejściu do wieży rozmyślała się. Utrzymanie wieży stało się nieopłacalne. Niedawno członkowie PTTK  Tryton w Nysie wspólnymi siłami oczyścili wnętrze wieży z odchodów i padłych gołębi. Jednak koszty ubezpieczenia i utrzymania okazały się zbyt duże. Może kiedyś w przyszłości los się uśmiechnie i będzie można zobaczyć cztery wewnętrzne kondygnacje i spojrzeć na miasto z innej perspektywy.

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Jeden komentarz do “Lew wieży Ziębickiej”

  1. Jestem jedną z tych ktorzy mieli okazję zwiedzac wnętrze wiezy widoki z góry niezapomniane no i wrazenie teraz juz niestety nawet gdyby było można to wiek i zdrowie juz nie pozwolą ale miło poczytać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.