Psie pomniki.

Czasem można kochać swego psa tak mocno, że stawia się mu pomnik. Rzadko kiedy jednak, zdarza się aby taki pomnik wędrował po kraju czy został uwieczniony w świątyni. Dziś zapraszam wszystkich do poznania kilku niezwykłych historii czworonożnych przyjaciół człowieka.

Wędrujący pomnik

Książę Jerzy II z brzeskiej linii piastów miał słynną hodowlę psów. Wiele z nich było cennym i pożądanym podarkiem księcia  na wielu dworach. Pewnego dnia  końcem roku, książę wracał po dłuższej nieobecności jego ukochany mastif z radości chcąc się przywitać szybko z panem zeskoczył z krużganku tak nieszczęśliwie, że zabił się na kamiennych płytach dziedzińca. Zasmucony książę kazał wykonać naturalnej wielkości jego pomnik który stał, odtąd na pechowym krużganku.

Po kilkudziesięciu latach w czasie pierwszej wojny śląskiej w 1741 roku, po pruskim ostrzale artyleryjskim mocno ucierpiał brzeski zamek. Gdy runęły częściowo krużganki, upadła rzeźba psa  ale mimo niewielkich uszkodzeń spodobała się tak dalece pruskiemu generałowi von Hautcharmoi, że postanowił ją zabrać ze sobą. Mało tego w testamencie zażyczył sobie aby pies ozdabiał jego nagrobek. I rzeczywiście psi posąg był nagrobkiem w kościele we Wszechświętem aż do lat czterdziestych XIX, wieku kiedy to przebywający tam naczelny lekarz ze Szczawna Zdroju postanowił ją zabrać i postawił przy wejściu do swojej gospody. Po pożarze gospody w 1921 roku psią rzeźbę przeniesiono na klomb naprzeciwko pijalni, gdzie przez dobre sześćdziesiąt lat była nie zwracającym większej uwagi elementem parkowego wystroju. Dopiero 1981 roku na ten piękny renesansowy pomnik zwrócił uwagę kolejny mężczyzna, znawca śląskiego renesansu Jakub Pokora. Po siedmiu latach starań pies księcia Jerzego wrócił do brzeskiego zamku a Szczawno zyskało nie uszkodzoną kopię. Obecnie brzeski mastif dzielnie pilnuje krypt w podziemiach zamku gdzie wśród wielu Piastowiczów spoczywa jego pan.

Mały pomocnik mistrza iluzji.

Drugi brzeski piesek był mały ale bardzo zręczny. Należał do jezuity Jana Kubena pochodzącego z Bystrzycy. Kuben był osobą duchowną, matematykiem ale i artystą. Nazywany jest mistrzem malarstwa kwadraturowego czyli takiego gdzie suma przestrzeni malowanej i rzeczywistej stanowi jedną przestrzeń. Widać to bardzo wyraźnie spoglądając na fantastyczne freski brzeskiego kościoła Św. Krzyża. Patrząc w stronę chóru na gzymsie  filara, zobaczymy małego czarnego pieska.

Sporo osób zastanawia się skąd taki niezwykły element fresku. Wyjaśnienie jest proste  to piesek Kubena, który był tak  do niego przywiązany, że chodził za nim i nosił mu pędzle w mordce. Inna historia mówi o wnoszeniu dzbana z winem malującemu mistrzowi. Faktem jest, że pewnego pechowego dnia podczas malowania fresków sklepienia, piesek  spadł z rusztowania i zabił się. Kuben namalował jego podobiznę i prawdopodobnie pochował go w kościele. Podczas wizytacji kościoła w 1925roku odkryto małą skrzynkę z psim szkieletem i był to najprawdopodobniej piesek Kubena.

Zaginiony pies rodziny Wieczorek

Kolejna psia rzeźba znajdowała się w Nysie w ogrodzie na tyłach neorenesansowego budynku przy ulicy Słowiańskiej. Mieszkała w nim rodzina Wieczorków.

Pan Wieczorek był właścicielem znajdującego się obok ogromnego  salonu samochodowy firmy Adler oraz przylegającej do ulicy stacji paliw. Obecnie teren dawnego salonu należy do Fabryki Pomocy Naukowych. Natomiast zachowała się część ogrodu znajdująca się za domem. To w nim, na jego krańcu znajdował się sporych rozmiarów pomnik ukochanego czworonożnego towarzysza zabaw dzieci Wieczorków. Na krótko przed wojną pies zginął i  postawiono mu wspomniany pomnik. Co ciekawe przetrwał on wojnę w nienaruszonym stanie i dopiero w latach sześćdziesiątych zaginął. Czy został rozbity czy skradziony trudno dziś powiedzieć. Współcześni mieszkańcy tego pięknego i zadbanego domu pamiętają psi pomnik w ogrodzie.

Psom był poświęcony specjalny cmentarz na konwaliowym wzgórzu  należącym do zamku w Biechowie. Chowano na nim liczne pekińczyki z zamkowej hodowli.

 

 

 

 

 

 

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Jeden komentarz do “Psie pomniki.”

  1. Droga Krystyno, ponieważ tekst w dużej częsci dotyczy brzeskich psów, pozwolę sobie sprostować pewne nieścisłości. Pechowy skok psa księcia Jerzego II z zamkowych krużganków musiał mieć miejsce ponad 100 lat wcześniej niż podany rok 1689. Sam książę zmarł przecież w maju 1586 roku. Z roku 1689 pochodzi relacja historyka opisującego zamek w Brzegu, gdzie zauważa kamienny pomnik psa na II piętrze krużganków i przedstawia sķąd się tam on wzìął.
    Dalej oczywista literówka – pożar gospody na wzgórzu Stożek, gdzie piesek strzegł wejścia do niej był w 1921 r. a nie 1021.
    Obecnie oryginalna rzeźba psa strzeże w piwnicach zamkowych tylko pustego sarkofagu ksìęcia ( i innych), bowiem prochy książąt brzeskich wyjęte z sarkofagów spoczywają w krypcie kościoła zamkowego, który jest największą nekropolią piastowską w Polsce.
    Sarkofagi jako dzieła sztuki prezentowane są w piwnicach zamkowych jako najcenniejsza pamiątka po tej dynastii.
    Serdecznie pozdrawiam, z zainteresowaniem czytam fascynujące Twoje teksty o Nysie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.