Cmentarz garnizonowy przy ul.Krasickiego

Zapomniany cmentarz przy ul.Krasickiego powoli niszczeje. Coraz mniej osób kojarzy go z cmentarzem. W marcu 2020 r. cmentarz odsłonił jeszcze jedną kartę ze swojej historii. Warto poznać odrobinę jego historii.

Nieco na uboczu, z dala od zgiełku miasta na ul. Krasickiego znajduje się zapomniany niemal przez wszystkich cmentarz.

Powstały w 1835 roku cmentarz garnizonowy został bardzo starannie rozplanowany na trzech tarasach z niewielką kaplicą pogrzebową na środkowym poziomie. Jeszcze do lat 60 ubiegłego wieku całość była starannie ogrodzona i zadbana. Wśród wielu  nagrobków sporo było wykonanych z marmuru i otoczonych pięknie kutymi w żelazie ozdobnymi niewysokimi płotkami.

 

Stojący przy jednym z nich Chrystus, cicho i milczeniu spogląda na współczesną dewastację. Za cichym przyzwoleniem ówczesnych władz zostały nagrobki rozgrabione bądź zniszczone. Wśród tych które ocalały szczęśliwym trafem kilka ma niezwykłą historię którą chciałabym ocalić od zapomnienia.

Ona nazywała się Edith Rösler i miała dziewiętnaście lat. Jej narzeczony Johannes Wenzlik miał zaledwie dwadzieścia trzy lata i był podporucznikiem w armii niemieckiej. W czasie I wojny światowej został  ciężko ranny w głowę. Uratowano mu życie wstawiając w  zranione miejsce srebrną płytkę. Wszystko ma jednak swoją cenę i młody podporucznik cierpiał na okropne bóle głowy a także na zaniki pamięci. Trudno jest dziś powiedzieć które z nich podjęło tak dramatyczną decyzję ale wkrótce po Nowym Roku 12 stycznia 1919 roku oboje popełnili samobójstwo. Pochowano ich we wspólnym grobie nad którym postawiona została płyta z płaskorzeźba obojga. Być może czasem do dziś wspominana historia o ich tragicznej śmierci spowodowała, że nie ukradziono płaskorzeźby. Niestety częściowo uszkodzona, leży na ziemi  pośród trawy i chwastów. Przykre jest to, iż kilka lat temu została  oczyszczona a teraz ponownie niszczeje w trawie.

Niezwykłe pomniki pamięci.

Na tym starym cmentarzu garnizonowym znajdują się trzy niezwykłe pomniki pamięci z czasów kiedy słowo Humanizm,tak często dziś stosowane jako czcze hasło,oznaczało prawdziwą godność człowieka.

Pierwszy najbliżej ulicy Krasickiego jest granitowy obelisk z Żelaznym Krzyżem i prostym napisem Unseren Helden 1917-1919 poświęcony pamięci poległym żołnierzom niemieckim w czasie pierwszej wojny światowej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nieco dalej stoi cokół z napisem:” ZUM ANDEKEN AN DIE HIER RUHENDEN  51 PREUSSISCHEN UND 11 OSTERREICH UNGARISCHEN KRIEGER AUS DEM FELDZUNGE 1866

ERRICHTET UM JAHRE 1909 VON KAMERADEN UND MITBURGERN KREIS UND STADT NEISSE UND VEREIN ZUR ERHALTUNG DER KRIEGER GRABEN UND DENKMALER VOM JAHRE 1866 IN BOHMEN UND SCHLESIEN ZU BRESLAU”

W tłumaczeniu na język polski brzmi następująco-”Ku pamięci spoczywających tutaj 51 pruskich oraz 11 austro-węgierskich żołnierzy, którzy polegli w czasie bitwy w roku 1866. Postawiony ok.1909 r. przez współtowarzyszy oraz współobywateli powiatu i miasta Nysa oraz przez Stowarzyszenie Pielęgnujące Groby oraz Pomniki Poległych Żołnierzy w roku 1866 na terenie Czech i Śląska”. W trawie obok leży górna część wspólnej mogiły żołnierzy.

Trzeci z kolei pomnik nagrobny posiada  już tylko jeden napis, wskazujący iż wzniesiony został ku pamięci zmarłych w Nysie jeńców rosyjskich. Po metalowej płycie na której znajdowały się nazwiska zmarłych rosyjskich żołnierzy  pozostało tylko puste miejsc. Nawet prawosławny krzyż powyżej niej został częściowo uszkodzony. Ciekawym jest fakt iż  po drugiej stronie pomnika nad wspomnianym napisem po rosyjsku, niemal na tej samej wysokości co krzyż prawosławny jest wyryte oko opatrzności-symbol Boga Trój-jedynego.

Na tymże cmentarzu znajdowały się także  prochy trzech jeńców duńskich. W wyniku wojny między Danią a Prusami i Austro-Węgrami w 1864 roku o Schlesser-Holstyn około pięciuset jeńców duńskich przebywało w Nysie w nyskich fortyfikacjach. Byli oni kierowani do różnych prac na terenie miasta, m. in przy budowie alei biegnącej wzdłuż dawnej fosy fortecznej (dziś prowadzi ona od ulicy Prudnickiej). Kilka lat temu, w 2002 roku ponownie przywrócono dawna nazwę „Däner Allee” czyli Aleję Duńczyków umieszczając na niej granitowy obelisk ze stosownym napisem. To dobrze, bo po  trzech grobach z marmurowymi płytami epitafijnymi nie został dziś żaden ślad.

Wspólnym łącznikiem wymienionych  pomników pamięci niech będzie epitafium wyryte na jednym z grobów żołnierskich w Nowym Żmigrodzie:

„Nie pytajcie, kto był przyjacielem albo wrogiem

tysiące bohaterów wiernych przysiędze padło w zawziętej walce

Ofiary spoczęły w rzędach grobów

Anioł śmierci przygarnął ich w niebie, wolnych od nienawiści”

Moja próba ocalenia choć odrobinę dawnej historii byłaby nie pełna bez wspomnienia o jeszcze jednym nieistniejącym dziś grobie. Na tym cmentarzu garnizonowym wśród wspomnianych przeze mnie mogił oraz  wielu nieznanych dziś grobów żołnierzy nyskiego garnizonu i ich rodzin znajdował się grób niemieckiego poety Hermana Kunibert  Neumann, zmarłego w  1875 roku. Dziś możemy oglądać jego nagrobek tylko na starych fotografiach.

W ostatnim roku, cmentarz na ul. Krasickiego odkrył jeszcze jedną kartę swej historii. W marcu 2020 r. odnaleziono i ekshumowano ciała 197 żołnierzy z 1945r. Fundacja Pomost z [Poznania, która prowadziła prace zamierza jeszcze po ustaniu pandemii wrócić na cmentarz nyski. Według ich dokumentów powinno się tam być jeszcze raz tyle grobów. Tak więc jest to informacja dla okolicznych mieszkańców. Nikt nie dewastuje tu lekkomyślnie cmentarza. Ekshumowane ciała zostaną pochowane na cmentarzu wojennym w Nadolicach k/Wrocławia. Dokumenty ich dotyczące zostaną przesłane do niemieckiego archiwum. Do dziś  bowiem sporo osób poszukuje swoich bliskich.

W galerii nyskich cmentarzy należy wspomnieć jeszcze o tzw. cmentarzu francuskim. Pochowani tam byli jeńcy wojny prusko-nienieckiej.

Na zakończenie jako motto dla nas wszystkich współczesnych ludzi, byśmy umieli uszanować pamięć zmarłych bez względu na narodowość czy wyznanie, niech posłuży jeszcze jedno epitafium które zebrał w swojej pracy pt. ”Cmentarze wojskowe z okresu I wojny światowej w rejonie Beskidu niskiego i pogórza” Roman Frodyna:

„Za życia skłóceni, śmiercią pogodzeni

Razem złożyli tu kości

Gdyż nie to jest ważne, kim byli, co dotychczas znaczyli

Lecz, że dochowali wierności”

Opisany przeze mnie cmentarz garnizonowy został kilka lat temu częściowo uporządkowany dzięki min. Urzędowi Miasta Nysa i Stowarzyszeniu na rzecz ochrony cmentarzy i pomników. Niestety ponownie jest zarośnięty trawą.

Krystyna Dubiel

 

 

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.