Nyskie cmentarze cz.3

Cmentarz, tym mianem  ogólnie określa się miejsce pochówku. Jak wspomniałam we wcześniejszym tekście, określenie cmentarze kojarzy się ze zmarłymi i miejscem ich pochówku. Dawniej wokoło każdego kościoła tworzono cmentarz. Do tego dochodziły krypty kościelne. Tak więc w samej Nysie było ich sporo. Zacznijmy od tych już nieistniejących.

Przy kościele św. Jana na Starym Mieście w sąsiedztwie znajdował się cmentarz. Zapewne przy kaplicy Marii in Rossis  oraz św. Mikołaja chowano zmarłych. O dwóch cmentarzach przy kaplicach św.Krzyża oraz św.Katarzyny już wspomniałam. Kościół należący do franciszkanów za Bramą Bracką też zapewne posiadał krypty w których chowano zmarłych zakonników. Zmarłych chowano także w średniowiecznym kościele św. Piotra. Niewielki cmentarz znajdował się także przy kaplicy św. Wawrzyńca na przedmieściu Morawski. Krypty grzebalne posiadał m.in. kościół NMP, który zbudowali bożogrobcy na Rynku Solnym oraz kościół Bożego Ciała za bramą Celną.

Obecnie w Nysie możemy doliczyć się 10 cmentarzy. Większość dorosłych osób mieszkających w Nysie zapytana o miejsca pochówku  w Nysie szybko wymieni cmentarz Jerozolimski, przy ulicy Szczecińskiej oraz tzw. Złotogłowicki. Część  osób doda jeszcze cmentarz przy Alei Wojska Polskiego przy niszczejącym kościele św. Rocha lub dawny garnizonowy przy ulicy Krasickiego. Trzeba mieć jednak świadomość, iż zaniedbany cmentarz  na tzw. Rochusie to w sumie trzy leżące w pobliżu siebie nekropolie. Do tego przy tej ulicy znajdują się jeszcze dwa inne cmentarze. Niedaleko od centrum miasta znajduje się kolejny cmentarz gdzie spoczywają werbiści. Mało kto wie, że na terenie klasztoru sióstr Elżbietanek przy ulicy Słowiańskiej znajduje się wspólna mogiła kilku osób. Do istniejących do dziś nyskich nekropolii należy zaliczyć tych którzy spoczęli w bazylice św. Jakuba oraz kościołach św. Piotra i Pawła oraz św. Franciszka z Asyżu.

Największą i jedną z najstarszych oraz  zachowanych do dziś nekropolii nyskich jest cmentarz Jerozolimski.

Ten założony w XVII wieku cmentarz nazwę swą zawdzięcza małemu kościołowi Podwyższenia Krzyża Świętego. Kościół ten został zbudowany według tzw. ”miary jerozolimskiej” czyli  realnej odległości jaką przebył Jezus podczas swej Drogi Krzyżowej. Jako początek Jego Męki przyjęto dom Piłata, a w Nysie, początek miary wyznaczono od Domu Wagi. U końca drogi, gdzie w Jerozolimie stała Golgota, postawiono wspomniany kościółek. Inicjatorami tego byli bożogrobcy, którzy wywodząc się z Jerozolimy dobrze znali długość męczeńskiej drogi Pana. Jako ciekawostkę warto dodać, iż przed wojną, w każdy Wielki Piątek nyscy mieszkańcy pielgrzymowali tą nyską Via Dolorosa. Pierwsze wzmianki o tym kościele powstały w 1341 roku. Niemal trzy stulecia później zapewne drewniany kościół zastąpiono murowanym w 1633 r. Cmentarz w tym miejscu powstał nieco później w 1647 roku. Po wojnie, komunistyczna władza zezwoliła na usunięcie i sprzedaż wielu pięknych i cennych nagrobków. W miejscu dawnych grobów zaczęto chować  osoby zmarłe już po wojnie. Część osób jest zdziwiona, że zachował się grób niemieckiego poety Józefa von Eichendorffa i jego zony Luizy.

Nieopodal znajduje przeniesiona tu w 2011 roku się mogiła ojca nyskiego pożarnictwa Johanesa Hellmana. Na tym cmentarzu został pochowany Lukas Mrzyglod.

Historia cmentarza przy ul. Szczecińskiej zaczyna się w drugiej połowie XVIII wieku. W 1770 roku zbudowano w Średniej wsi nowy kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Jest on następcą znajdującego się dawniej na terenie Starego Miasta kościoła pod tym samym wezwaniem. Kościół ten rozebrano w 1663 roku, a okoliczna ludność gromadziła się w małym kościele św. Mikołaja. Powstające na rozkaz pruskiego króla fortyfikacje spowodowały wyburzenie znajdującego się przy bramie Mikołajskiej kościoła oraz przeniesienie okolicznej ludności na dalsze  przedmieścia. Dla osiadłych na terenie Średniej Wsi miejscem kultu religijnego stała się na niemal trzydzieści lat niewielka drewniana kaplica, która znajdowała się niedaleko owczarni na Górnej Wsi. Zmarłych grzebano na Górnej i Dolnej Wsi. Miejsce ich pochówku upamiętniają stojące w polu krzyże. Można przypuszczać, że wkrótce po wybudowaniu w nowym miejscu wspomnianego kościoła św. Jana Chrzciciela i Mikołaja,  nieco dalej utworzono zachowany do dziś cmentarz. Niewiele jest na nim jednak przedwojennych nagrobków. Ich miejsce zajęły groby przybyłych po 1945 roku nowych mieszkańców Nysy. Wspomniana data budowy kościoła utożsamiana jest z powstaniem wspomnianej nekropolii. Jednak także w przykościelnym ogrodzie zachowało się kilka dawnych nagrobków, co może sugerować istnienie w tym miejscu pierwszego w tej okolicy miejsca pochówku.

Pozostaje więc otwarte pytanie o datę lokacji cmentarza przy omawianej ulicy Szczecińskiej.

Trzecim dużym cmentarzem jest utworzony kilka lat temu przy ul. Złotogłowickiej.

Ten najmłodszy z cmentarzy, z braku większej zieleni a także  ze znajdujących się tu wielu podobnych do siebie grobów sprawia raczej smutne ważenie. Do tego nadal przy płocie leżą położone po odnowieniu płyty z dawnych nyskich cmentarzy.

Mimo trudu jaki włożyli w ich konserwację młodzi ludzie, pozostawione w trawie po raz kolejny przechodzą w lekceważące zapomnienie. Pilnie przydałaby się jakakolwiek tablica informująca o ich pochodzeniu. Nic dziwnego, że odwiedzający groby bliskich twierdzą, że brak tu atmosfery spokoju, jaką można znaleźć na starych cmentarzach. Taką oazą ciszy, zapraszającą do chwili zadumy jest natomiast znajdujący się  przy Alei Wojska Polskiego cmentarz klasztorny  sióstr Maryi Niepokalanej.

Powstanie tego cmentarza związane jest z wykupieniem przez bpa. Nathana w 1908 roku kilku budynków upadającego uzdrowiska Rohus Bad.  W powstałym w nich klasztorze zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej do dziś  niepełnosprawni znajdują opiekę. Nieco powyżej głównego budynku klasztoru ulokowano wspomniany cmentarz. Pięknie odnowione i zadbane groby, otoczone  drzewami powodują , iż człowiek mimo woli przystaje i pogrąża się w ciszy i zadumie.

Już nie do zadumy ale smutku kieruje nas widok dawnych cmentarzy przy końcu  wspomnianej ulicy. W miejscu gdzie dziś niszczeje kościół św. Rocha  znajdował się cmentarz katolicki. Historia tego cmentarza zaczyna się w 1633 roku kiedy to  Nysie szalała zaraza. W tym okresie nie znano ratunku na taką chorobę poza stawianiem baniek czy izolacją chorych. Dlatego też kiedy epidemia zbierała tak obfite żniwo, że cmentarze nie były w stanie pomieścić wszystkich ciał i brakowało rąk do ich grzebania postanowiono odizolować chorych od miasta. W tym celu rozbito namioty i szopy za małą kapliczką św. Rocha za Maehrengasse. Nieopodal na tzw. polach pasterskich chowano zmarłych na dżumę. Nie jest bliżej znana historia postawienia tej kapliczki za miastem. Jednak pewne oddalenie od miasta (pół godziny drogi) i jej wezwanie św. Rocha sugeruje pamiątkę po którejś z wcześniejszych zaraz. Do 1633 roku około w Nysie zaraza pojawiła się 13 razy. W  czasie wojny trzydziestoletniej, gdy mimo wszystkich starań epidemia nie ustawała, nyski proboszcz zaproponował pielgrzymkę do wspomnianej kapliczki św. Rocha  z prośbą o przebłaganie Boga i uwolnienie od epidemii. Podczas pierwszej pielgrzymki 15 osób zarażonych dżumą upadło na ziemię  przy krzyżu, znajdującym się niedaleko kapliczki  i tak doszli do wspomnianej kaplicy. Według zapisów kronikarza z powrotem wracali już jako zdrowi.  Te niezwykłe wydarzenie zaowocowało decyzją o budowie kościoła w tym miejscu oraz przyrzeczenia o corocznych pielgrzymkach dziękczynnych. W 1637 powstał w tym miejscu kościół pod wezwaniem św. Rocha i Sebastiana. Wokół kościoła  nadal grzebano zmarłych. Na powstałym tu cmentarzu chowano także mieszkańców Nysy po zlikwidowaniu cmentarza wokół kościoła św. Krzyża przy Bramie Wrocławskiej w 1642r. Cmentarz został poszerzony w1798 r. i w 1837 r. choć później chowano tu głównie ludzi z okolicznych wsi. Mieszkańcy Nysy preferowali cmentarz Jerozolimski, który od 1886 r. uważano za główny. Ostatnią osobę pochowano na tym cmentarzu w 1950 r.  Mimo powojennej i tej trwającej nadal dewastacji można jeszcze na tym cmentarzu zobaczyć dwa ciekawe nagrobki wykonane przez pochodzącego z okolic Mikulowic artystę rzeźbiarza Josefa Obetha.  Pierwszy z nich poświęcony jest  Auguste Zacharias zmarłej w 1916 r. Pierwotnie nagrobek tworzyła pionowa stella zakończona obrazem świątyni, symbolu Domu Pana. Od podnóża nagrobka prowadzi do niej wijąca się serpentyną droga, która zachodzi na boki na boczne elementy nagrobka ozdobione kwiatami lilii na długich łodygach. Jeszcze w 2012 roku można było zobaczyć  po ich bokach boczne elementy nagrobka. Na lewym z nich znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca popiersie kobiety pochylonej nad urną oraz inskrypcja „Auguste Zacharias/geb.Fiebich/*6.Juni 1848.+26. Juni 1916”. Uważny obserwator zobaczył by jeszcze sygnaturę autora nagrobku „J.Obeth Theresienfeld öst. Schl.”. Na prawej części przedstawiony został  kondukt pogrzebowy i miejsce na kolejną inskrypcję. Zaledwie pięć lat później brakuje tych  obu bocznych części nagrobka.  Drugi pomnik cmentarny wykonany z marmuru należy do  Paula i Anny Winckler.

Znikła pozioma płyta, która zapewne zawierała napis z nazwiskami zmarłych. Do dziś zachowała się pionowa stella w kształcie dwóch połączonych półkolumn, które są zwieńczone wspólnym kapitelem w kształcie sklepienia groty ze stalaktytami. Na kolumnach umieszczono popiersia zmarłych. Prawdopodobnie  podobizny Paula i Anny Winckler powstały później,  po 1925 r. Paul Winckler, który zmarł 13.09.1904 r. zgromadził dużą kolekcję dzieł sztuki, które jego żona Anna przekazała w dwóch partiach jako dar dla miasta w 1914 r. Zostały one wystawione w nyskim Muzeum Sztuki i Starożytności. Anna Winckler w 1906 r. została członkiem tego towarzystwa. Druga część zbiorów została przekazana do Muzeum już   po śmierci Anny von Winckler w 1927 r. Opisany nagrobek znajduje się tuż za obecnym przystankiem autobusowym przy pętli. Na  cmentarzu został  min. pochowany wspomniany już ojciec śląskiego pożarnictwa Johanes Hellman. W 2011 przeniesiono go na cmentarz złotogłowicki.

Drugim cmentarzem założonym w tej okolicy, a dokładniej opisując pomiędzy ul. Al. Wojska Polskiego a ul. Kaczkowskiego był cmentarz żydowski. Pierwsza wzmianka o Żydach w Nysie pochodzi z 1319 r. a pierwszy  ich cmentarz zlokalizowany był na terenie starego miasta. W 1468 r. Żydzi zostali wygnani z miasta. Ponownie osiedlili się w Nysie w 1812 r. po ogłoszeniu edyktu emancypacyjnego z 11.03.1812 r. Trzy lata później w 1815 r. został założony wspomniany cmentarz. W 1871 r. nyska gmina żydowska zdecydowała się na powiększenie cmentarza. Ostatni znany pochówek odbył się w 1928 r. Pierwotnie cmentarz był otoczony murem. W środku prawdopodobnie znajdowała się swego rodzaju kaplica cmentarna (Dom Oczyszczenia). Natomiast rytualna studnia znajdowała się przy wejściu od strony ulicy Kaczkowskiego. W 1939 r. cmentarz przeszedł na własność Zrzeszenia Żydów w Niemczech (Reichsvereinigung der Juden in Deutschland). W czerwcu 1943 r. cmentarz przejęło Gestapo (Geheime Staatspolizei, Tajna Policja Państwowa). Niemcy zdewastowali cmentarz, płyty macew zostały powyrywane ze swoich miejsc. Największe jednak zniszczenia dokonały się po 1945 roku. Po II wojnie światowej społeczność żydowska w Nysie nie zdołała się odbudować. Większa grupa Żydów osiedliła się jedynie w Opolu. W 1955 r. władze miejskie w Nysie  oficjalnie  zamknęły cmentarz dla celów grzebalnych. W momencie zamknięcia znajdowało się na nim ok. 100 zdewastowanych nagrobków, wśród których było ok. 25 rozbitych nagrobków.

Nagrobki były wykonane z marmuru, granitu i piaskowca. Na niektórych fragmentach rozbitych kamiennych tablic nagrobnych zachowały się fragmenty typowych zdobień oraz inskrypcje w językach hebrajskim i niemieckim. Z czasem większość z nich znikła w nieznanych okolicznościach. Być może po usunięciu zdobień i inskrypcji w języku hebrajskim lub niemieckim zostały użyte wtórnie lub posłużyły jako podkład pod ulice. Na Śląsku niestety spora część nagrobków w czasach komunistycznych posłużyła jako budulec pod ulice. Obecnie teren cmentarza należy do miasta ale trzeba wiedzieć, iż wszelkie ewentualne działania muszą być uzgodnione z Gminą Żydowską. Wydaje się, że baraku funduszy i jakiegoś sensownego pomysłu sprawa cmentarza jest zawieszona w czasie.

Jako ostatni w  1818 r,  założono cmentarz  ewangelicki z kaplicą zbudowaną w latach 1825-1826 r. Los cmentarza oraz kaplicy został opisany jako pierwszy wcześniej.

Ostatni po tej stronie miasta cmentarz znajduje się obok kościoła św. Elżbiety. Na tym niewielkim cmentarzu znaleźli swoje ostatnie miejsce spoczynku także zakonnicy z klasztoru w Panewnikach. Wieczorem w dniu zdobycia Nysy 24 marca do klasztoru wtargnęli sowieccy żołnierze. Franciszkanów poddano rewizji osobistej. Zakonnicy, którzy pod habitem ubrani byli w spodnie zostali zastrzeleni strzałem w tył głowy. W ten sposób został zamordowany gwardian klasztoru o.Benon Sonsala i brat Gotfryd Boechnigh z nyskiego zakonu oraz czterej bracia z Panewnik. Bracia:  Franciszek Rajmund Kasperczyk, Wacław Fluder, Jana  Kazimierz Froncek i  Feliks Dionizy Wegner, którzy w obawie przed gestapo, nieco wcześniej schronili się w nyskim klasztorze[2]. Zakonnicy pozostali by opiekować się starymi i chorymi mieszkańcami Nysy. Zostali oni pochowani  28 marca w dwóch grobach obok figury Chrystusa Zmartwychwstałego.

W bardzo dobrym stanie znajduje się sąsiadujący z ul. Sudecką cmentarz Werbistów. Aby wejść na teren cmentarza wystarczy przejść przez plac szkolny oraz ogródki działkowe.Za prostą bramą na wprost widać figuralną sceną Ukrzyżowania. Na cokołach ze stojącymi figurami Maryi i św. Jana zostały umieszczone nazwiska zmarłych podczas I wojny zakonników oraz postulantów.  Wewnątrz tego niewielkiego liczącego 26m. szerokości i 41 m. długości cmentarza w dwu kwaterach, leżą  pochowani zakonnicy.

Odwiedzających dziwi nieco fakt,  iż osobno pochowani są ojcowie i osobno bracia. Wszystkie groby są identyczne, bez nagrobków z czarnym krzyżem i owalną białą tabliczką z datą urodzin, śmierci oraz pierwszych święceń. Tak wyglądają wszystkie cmentarze werbistów na całym świecie, podkreślając międzynarodową wspólnotę zgromadzenia. Najstarszy z grobów ma datę 1896 r. Tu też został pochowany brat Josepf Stracke, pod którego kierunkiem powstała część wyposażenia kościoła (9 ołtarzy bocznych, konfesjonały, ambona oraz umeblowanie szkoły). W kwaterze po lewej stronie od wejścia,  pod starannie zadbanym trawnikiem znajduje się zbiorowa mogiła pochowanych tu zmarłych w 1945 roku osób.

Z tego tragicznego okresu marca 1945 roku pochodzi też zbiorowa mogiła w ogrodzie Domu św. Elżbiety przy ul. Słowiańskiej. Spoczywa w niej 12 ofiar  zamordowanych przez  sowieckich żołnierzy. Wśród nich były zakonnice i osoby świeckie. W klasztorze sióstr emerytek oraz należących do nich Domu św. Notburgii i Domu św. Jerzego schroniły się osoby, którym brakowało sił  i  zdrowia na ewakuację. Zastrzelono osiem sióstr elżbietanek: s.Adelheidis (Jadwiga Töpfer),s.Dominanta( Maria Teicher), s.Felicitas(Anna Ellmerer), s.Julia(Teresa Riedel), s.Melusja(marta Rybka), s.Sapienta(Łucja Heymann), s.Paschalis( Maria Magdalena Jahn)

Opis nyskich nekropoli nie byłby cały bez wspomnienia jeszcze cmentarzu garnizonowym przy ulicy Krasickiego, który w tym miejscu został założony w 1835 roku. Historia tego cmentarza zostanie przedstawiona w kolejnym poście. W też wspomnę o cmentarzu francuskim.

 

 

 

 

 

 

[1] Tamże, s.235

Autor

Krystyna Dubiel

Jestem historykiem oraz przewodnikiem sudeckim. Jestem autorką kilku publikacji oraz gier.

2 komentarze do “Nyskie cmentarze cz.3”

  1. Dziękuje Pani Krystyno za tak wyczerpujące opracowanie historii nyskich nekropolii. Kiedyś przy czytaniu przewodnika po Nysie z lat 20. ub. wieku natknąłem się na taki opis dotyczący kościoła św. Franciszka „W południowej kaplicy, położonej naprzeciw ołtarza, w bogatym wystroju, ukryte są szczątki męczennika św. Benedykta.” Nie spotkałem się z potwierdzeniem tej rewelacji w innych wydaniach. Czy można to jeszcze wyjaśnić?

    1. witam serdeczne, przeszukałam swoje książki i notatki i nie znalazłam informacji na ren temat. Nic też nie znalazłam w książce mojego ulubionego księdza Doli. BYĆ MOŻE TAK JEST. W każdym ołtarzu znajdują się relikwie, mogło się więc tak zdarzyć, iż i te były umieszczone.Pozdrawiam Krystyna Dubiel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.